Spis treści
- Socjalizmy arabskie, rodzina polityczna
- U źródeł arabskiego socjalizmu
- U źródeł arabskiego socjalizmu: od Nahdy do Lenina
- Język jako pierwszy akt polityczny
- Wtargnięcie sowieckie
- Dlaczego nie był to marksizm?
- Naser, ideologia panarabska i realizm polityczny
- Człowiek tysiąca wpływów
- Doświadczenie wojskowe jako objawienie
- Zdobycie władzy
- Budować państwo, kuć mit
- Druga rewolucja
- 1967 i zwrot realistyczny
- Baas, wypaczony ideał panarabski
- Paryż, matryca arabizmu
- Baas i faszyzm: błędnie wytoczony proces
- Od partii do reżimu: konfiskata władzy
- Inne wylęgarnie: Kaddafi, Ben Bella i peryferie modelu
- Co pozostało z arabskiego socjalizmu po wiosnach arabskich?
- Złamane spuścizny: Syria, Irak, Libia
- Egipt: nadzieja naseryjska i rozczarowanie
- Tunezja: opór przez urny
- Trwałości i granice ideologii
Teoria
Czy arabski socjalizm umarł?
Socjalizmy arabskie stanowią rzeczywistość mnogą, często przywoływaną, lecz rzadko precyzyjnie zdefiniowaną.
https://conciencia-democratica.vercel.app/articulos/el-socialismo-arabe-esta-muerto?lang=plAutor Mortadha Ghaliounji17 czerwca 202631 min czytania
Pogłębiona lektura
Socjalizmy arabskie, rodzina polityczna
Od razu zauważymy użycie liczby mnogiej, a to z powodu jednoznacznego stwierdzenia: nie istnieje jeden arabski socjalizm, lecz wielość odrębnych modeli.
Niemniej jednak, mimo ich rozbieżności filozoficznych i narodowych, nie sposób zaprzeczyć głębokim podobieństwom, które je łączą.
Po pierwsze, niemal wszystkie te reżimy charakteryzowały się istnieniem autorytarnego aparatu państwowego, zazwyczaj zorganizowanego wokół charyzmatycznej postaci przywódcy.
Po drugie, przyjęły one gospodarki silnie sterowane, przesiąknięte tendencjami socjalizującymi, jednocześnie odrzucając wiele fundamentalnych elementów ortodoksyjnego marksizmu, w szczególności paradygmat walki klas.
Po trzecie, obserwuje się w nich skłonność modernizacyjną oraz dość świecką koncepcję roli religii wobec państwa.
Wszystkie te elementy zbiegały się ku imperatywowi uznanemu za najwyższy, to znaczy ku emancypacji narodowej i zjednoczeniu narodu arabskiego pojmowanego jako całość historyczna, polityczna i cywilizacyjna.
U źródeł arabskiego socjalizmu
Należy doprecyzować, że kiedy mówimy o socjalizmach arabskich, nie chodzi o doktryny socjalistyczne importowane do świata arabskiego (takie jak maoizm, leninizm, marksizm-leninizm, trockizm czy socjalizm demokratyczny), choć i te nurty dały tam początek niekiedy wpływowym ruchom politycznym i związkowym.
Chodzi przeciwnie o teorie socjalistyczne wypracowane w samym łonie świata arabskiego. Gdy mówimy o socjalizmach arabskich, spontanicznie mogą przyjść na myśl dwa słowa: Naser oraz partia Baas.
I nie jest to przypadkowe — obie te wielkości stanowiły główne matryce arabskiego socjalizmu.
Pierwsza stanowiła pierwsze doświadczenie sprawowania władzy ucieleśniające w swych fundamentach zasady arabskiego socjalizmu, podczas gdy druga zaproponowała jego sformułowanie najbardziej uporządkowane, najbardziej systematyczne i najbardziej dopracowane na płaszczyźnie ideologicznej.
Niemniej jednak arabskiego socjalizmu nie sposób sprowadzić do tej jednej postaci ani do tej jednej formacji politycznej.
Należy również wspomnieć Dżamahirijję Kaddafiego, algierski Front Wyzwolenia Narodowego, w szczególności pod prezydenturą Ahmeda Ben Belli, jak również, w pewnej mierze, niektóre frakcje Socjalistycznej Partii Destur w Tunezji, a także arabskie ruchy socjalistyczne zarówno w Jemenie, jak i w Sudanie.
U źródeł arabskiego socjalizmu: od Nahdy do Lenina
Mimo wszystko wpisują się one we względnie wspólne ramy historyczne, większość czerpiąc swe początki z Nahdy (Renesansu arabskiego) — okresu końca XIX wieku naznaczonego intensywnym fermentem intelektualnym, językowym i kulturowym w świecie arabskim, w reakcji na wstrząs kolonizacji europejskiej.
Język jako pierwszy akt polityczny
Owa rewolucja kulturowa przejawia się w szczególności stopniową transformacją języka arabskiego w celu ułatwienia komunikacji, dziennikarstwa, a także produkcji naukowej i intelektualnej.
Prowadzi ona do powstania współczesnego arabskiego literackiego (al-fusha), który stopniowo narzuca się na skalę świata arabskiego jako język odniesienia dla prasy, literatury i nauczania.
W przestrzeni rozdrobnionej przez wielką różnorodność dialektalną (niekiedy wzajemnie niezrozumiałą) ta standaryzacja stanowi jeden z pierwszych fundamentów wspólnej świadomości kulturowej.
Tej modernizacji językowej towarzyszy również import i tłumaczenie europejskich pojęć filozoficznych i politycznych, takich jak sprawiedliwość społeczna, walka klas czy konstytucjonalizm. Otwiera ona w ten sposób drogę nowym kluczom interpretacyjnym świata społecznego i politycznego.
W tym kontekście pojawiają się również liczne wrażliwości socjalistyczne, propagowane przez wielkie czasopisma takie jak Al-Muktataf, a także przez postacie intelektualne, takie jak Egipcjanin Salama Musa, w szczególności poprzez jego dzieło al-Iszitirakijja (Socjalizm) opublikowane w 1913 roku.
Wtargnięcie sowieckie
Wtargnięcie idei socjalistycznych do świata arabskiego przybiera nowy obrót od lat 20. XX wieku, gdy Związek Radziecki, odtąd potęga poszukująca wpływów międzynarodowych, wywiera rosnący wpływ na liczne postacie intelektualne i polityczne świata arabskiego.
Wpływ ten rozpoczyna się w szczególności wraz z Manifestem do pracujących muzułmanów Rosji i Wschodu, współredagowanym przez Lenina w 1917 roku, który przyczynia się do upowszechnienia pierwszej rewolucyjnej siatki interpretacyjnej w przestrzeniach skolonizowanych i peryferyjnych, i to nazajutrz po fiasku korespondencji Husajn-McMahon.
Trwa on wraz z utworzeniem w Egipcie pierwszej partii socjalistycznej w 1921 roku, a następnie rozpowszechnieniem w roku kolejnym dzieła Lenina Państwo a rewolucja. Przez całe lata 20. i 30. XX wieku ten obieg intensyfikuje się dzięki tłumaczeniom pism Marksa oraz wielkich tekstów założycielskich europejskiego socjalizmu.
Do tego dochodzi rola elity arabskiej wykształconej lub utrzymującej kontakt z Europą, która w ramach walk antykolonialnych często znajduje w europejskich ruchach socjalistycznych politycznych sprzymierzeńców i teoretyczne zasoby do myślenia o emancypacji.
Niemniej jednak to, co odróżnia socjalistów arabskich od innych nurtów lewicowych, tkwi w ich ambiwalentnym, a nawet krytycznym stosunku do dorobku klasycznego marksizmu.
Dlaczego nie był to marksizm?
Obserwuje się przede wszystkim odrzucenie internacjonalizmu marksistowskiego, w tej mierze, w jakiej, w przeciwieństwie do arabskiego socjalizmu (głęboko ukształtowanego przez matrycę nacjonalistyczną i przez doświadczenie kolonializmu), marksizm okazuje się raczej należeć do tradycji internacjonalistycznej.
Podobnie, socjaliści arabscy generalnie odrzucają państwowy ateizm i całkowite zdystansowanie się od faktu religijnego, preferując przeciwnie podejście bardziej elastyczne, oparte na wolności wyznania. Dla wielu z nich widzą oni w islamie sam wyraz geniuszu cywilizacji arabskiej.
W tej perspektywie liczni przywódcy starali się legitymizować arabski socjalizm, powołując się na zgodność, a nawet powinowactwo, między islamem a socjalizmem.
Ta interpretacja jest szczególnie widoczna u takich postaci jak Naser i Burgiba, by wymienić tylko ich.
Po drugie, odrzucenie walki klas jest tam szczególnie wyraźne i tłumaczy się tym, że liczni arabscy przywódcy preferują interpretację konfliktu politycznego skupioną nie na opozycji między proletariatem a burżuazją, lecz na starciu między ludami skolonizowanymi a mocarstwami imperialnymi.
W tej optyce główna opozycja nie jest społeczna, lecz narodowa, mianowicie opozycja ludu zjednoczonego i solidarnego wobec wroga kolonialnego.
Wreszcie socjaliści arabscy nie postrzegają własności prywatnej jako problemu samego w sobie. W przeciwieństwie do niektórych tradycji marksistowskich, nie dążą koniecznie do jej zniesienia, lecz raczej do jej regulacji w służbie interesu zbiorowego i rozwoju narodowego.
Wreszcie, i jest to zapewne element najbardziej rozstrzygający, nie dążą oni do tego samego celu — arabski socjalizm nie zmierza do ustanowienia komunizmu, lecz przedstawia się przede wszystkim jako instrument w służbie rozwoju państw arabskich. Chodzi o narzędzie polityczne i ekonomiczne.
To zresztą z tego powodu wielu myślicieli i przywódców arabskiego socjalizmu nie wahało się z czasem oddalić od ściśle interwencjonistycznego socjalizmu, by zbliżyć się do form socjalizmu rynkowego, a niekiedy nawet socjalliberalizmu.
Aby uchwycić istotę arabskiego socjalizmu, nasze badanie ogranicza się tutaj do fizjonomii Nasera i Baas.
Naser, ideologia panarabska i realizm polityczny
Pierwszy zwraca uwagę: pomimo swego ludowego zapału jako herolda panarabizmu, Naser, w próbie faktów, okazuje się realistą o wiele bardziej niż fanatycznym rewolucjonistą.
Człowiek tysiąca wpływów
O ile jego pochodzenie zbliża go do kadr baasistowskich (owej wstępującej drobnej burżuazji), o tyle przepaść intelektualna go od nich oddziela: jego młodość nie była ukołysana arabskim nacjonalizmem, lecz zaciekłym nacjonalizmem egipskim, karmionym ze źródeł Mustafy Kamela i Taufika al-Hakima.
Do tego podłoża dołączają się wpływy eklektyczne, takie jak filozofia Oświecenia, kult wielkich przywódców historii, antykolonialne lektury Gandhiego, jak również socjalistyczne dogmaty od Marksa po Lenina, aż po trockizm; dochodzi do tego wreszcie bardziej stłumione piętno brytyjskiego reformizmu laburzystowskiego.
Trzeba także ponadto przypomnieć ścisły związek, jaki Naser utrzymywał przez pewien czas z bractwem Braci Muzułmanów; faktem najbardziej znaczącym jest rok 1947, kiedy przyszły raïs poszedł przypieczętować swoje podporządkowanie przysięgą wierności przed najwyższym przewodnikiem Braci Muzułmanów, Hasanem al-Banną.
Choć zbliżenie to wynikało z surowych konieczności wojskowych (bractwo dysponowało wówczas aparatem paramilitarnym działającym na Synaju), pozostaje ono mimo wszystko kapitalnym kamieniem milowym jego politycznej drogi, zwłaszcza dla zrozumienia powodzenia zamachu stanu z 1952 roku.
To w ten sposób z owego pęku spekulacji socjalistycznych, sprzężonego z atawizmem religijnym i nacjonalizmem, narodziła się ta synteza, którą później nazwano arabskim socjalizmem naseryjskim.
Doświadczenie wojskowe jako objawienie
Do tej struktury dochodzi werdykt doświadczenia przeżytego: po pierwsze, kariera w wojsku oraz zniewaga oblężenia pałacu królewskiego w 1942 roku przez brytyjskie kohorty zakorzeniają w nim wizję monarchii wykrwawionej, dotkniętej niegodnością i niezdolnej do dźwigania losu Egiptu.
Ta zniewaga karmi w nim wrogość wobec tronu, dopełniając dojrzewania w nim temperamentu dość rewolucyjnego; niemniej chrztem ognia będzie wojna z 1948 roku w Palestynie, która radykalnie zmienia jego wizję regionu.
Wyrywa ona Nasera z jego egiptocentrycznej insularności, by otworzyć mu horyzonty świata arabskiego; los ojczyzny jawi mu się odtąd jako nierozłączny z losem jej sąsiadów, region narzuca się jego umysłowi jako organiczna całość.
Równolegle zakorzenia się w nim pewność, że katastrofa wojny 1948 roku nie wynika bynajmniej z niedostatków armii, lecz z bezprawia i rozkładu reżimu.
Zdobycie władzy
Po powrocie z Palestyny, wzmocniony tymi pewnikami, Naser kładzie fundamenty Ruchu Wolnych Oficerów; ten tajny sojusz uknuje zamach stanu z 23 lipca 1952 roku, ten epizod, który Naser nazywa rewolucją, kładzie kres monarchii, by ustanowić Republikę.
W pierwszym czasie najwyższa magistratura przypada generałowi Mohamedowi Naguibowi (służącemu jedynie za substytut lub parawan Nasera); ten ostatni świadomy, że Egipt, by przyjąć ten przewrót, wymaga wypróbowanego bohatera wojennego, a nie junty anonimowych oficerów.
Niezwłocznie jednak nieodwracalne linie pęknięcia oddzielają obu mężczyzn: Naguib pragnie stać się reprezentantem demokratycznej i parlamentarnej tradycji, opierając się na swych powiązaniach z Wafdem i bractwem Braci Muzułmanów.
Przeciwnie, Naser i Rada Dowództwa Rewolucji zalecają autorytaryzm zbawczy (sprawiedliwą dyktaturę) niezbędny według nich do szybkiego wykonania reform rolnych i społecznych. Ta wizja prowadzi do utworzenia Zrzeszenia Wyzwolenia, ustanowionego jako partia jedyna.
W lutym 1954 roku Naser przekracza Rubikon i każe internować Naguiba; śmiałość ta okazuje się jednak przedwczesna, gdyż siły polityczne i masy mobilizują się.
Prowadząc do samego serca Rady, Chalid Mohieddin zerwał szeregi i rozmieścił swoje pojazdy pancerne, by wyrwać prezydenta jego strażnikom, zażegnując in extremis widmo wojny domowej.
Niemniej Naser wykorzystuje okazję, by uplasować się jako Premier, podczas gdy aparat państwowy natychmiast orkiestruje potężną kampanię oczerniania, malując Naguiba pod rysami starca podporządkowanego siłom reakcji.
To zamach w Mansurze, w październiku 1954 roku, rzekomo uknuty przez bractwo Braci Muzułmanów na osobę Nasera, pieczętuje los prezydenta. Oskarżony o zmowę z królobójcami, Naguib zostaje ostatecznie pozbawiony swoich funkcji i osadzony w areszcie domowym, pozostawiając wolne pole dla tryumfu Nasera.
Budować państwo, kuć mit
Odtąd Naser zapewnia sobie kontrolę nad całością aparatu państwowego. Konsoliduje budowę głębokiego państwa militarnego, w którym armia kolonizuje funkcje administracyjne i przyznaje sobie prawdziwą gospodarkę równoległą.
Czyniąc to, kuje relację, którą odnajdziemy w niemal wszystkich arabskich reżimach socjalistycznych, mianowicie sojusz między aparatem wojskowym a klasami ludowymi.
Równolegle Naser szkicuje własną architekturę filozoficzną, wspierany przez Mohameda Hejkala. Teoretyzuje położenie Egiptu na styku trzech biegunów (afrykańskiego, islamskiego i arabskiego), postulując, że łono arabskie ma pierwszeństwo wysoce strategiczne.
Dla Nasera biegun ten stanowi sferę wpływów eminentnie podbijalną, ziemię ekspansji dla Egiptu, który śmiało stawia na zmierzch potęg kolonialnych i stara się przeciwstawić proorientalnym sojuszom wówczas rodzącym się w Mezopotamii i Persji.
Jeśli konferencja w Bandungu w 1955 roku kładzie kamienie milowe niezaangażowania, absolutnym mistrzowskim posunięciem pozostaje nacjonalizacja Suezu, gdyż początkowa klęska militarna przekształca się w olśniewające zwycięstwo polityczne wobec potęg kolonialnych i Izraela.
Naser nie jest już tylko panem Egiptu, wznosi się on, w oczach ludów arabskich wówczas zauroczonych, jako opatrznościowy „raïs”.
Pozostaje, że ta ogromna postura, choć pozwala mu narzucić się jako geopolityczny mastodont w świecie arabskim i Afryce, skazuje go zarazem na to, by stać się zakładnikiem mistyfikacji, którą sam wzniósł.
I tak w 1958 roku, gdy Syria jest zaciemniona widmem komunistycznego zamachu stanu, syryjskie sztaby polityczne ofiarują Naserowi, na srebrnej tacy, projekt natychmiastowej unii.
Wobec tej oferty raïs okazuje się jednak bardzo ostrożny, uważa on, że taka architektura wymagałaby co najmniej pięciolecia instytucjonalnego i społecznego dojrzewania.
Niemniej jednak, naciskany gorączkowym uporem przywódców syryjskich co do pilności postawienia tamy komunizmowi, i świadomy, że najmniejsza odmowa zostałaby napiętnowana jako zdrada wobec ludów arabskich, Naser widzi się przyparty do tego skoku w nieznane.
Wznosi tak Zjednoczoną Republikę Arabską i ustanawia nową partię jedyną, w której łonie partia Baas akceptuje własne rozwiązanie (jej przywódcy mieli wówczas nadzieję szybkiego przejęcia kontroli nad nowym aparatem partyjnym).
Tyle że nie brano pod uwagę determinacji raïsa: Naser bezzwłocznie ostracyzuje wszelką frakcję, która nie jest mu służalczo podporządkowana; wybory z lipca 1959 roku odbywają się pod tym względem tak, że na ogółem 9 445 miejsc, zaledwie 250 mandatów przypada kandydatom Baas.
Równolegle początkowa euforia w Damaszku, gdzie Naser był wiwatowany pod rysami nowego Saladyna, ustępuje miejsca cierpkiemu rozczarowaniu.
Wyobrażonemu modelowi federalnemu zostaje zastąpiony scentralizowany jakobinizm unitarny; Syria zostaje zdegradowana do rangi podrzędnej prowincji władzy egipskiej. Jej tkanka ekonomiczna nie wytrzymuje dyrygizmu reform, w szczególności na zwrocie 1961 roku, naznaczonym wygórowanymi nacjonalizacjami, podczas gdy usztywnia się aparat represyjny reżimu.
28 września 1961 roku eksperyment zostaje brutalnie zakończony, koalicja syryjskich wojskowych i organizacji politycznych (na pierwszym miejscu których figuruje Baas) ostro przerywa eksperyment poprzez zamach stanu i przywraca suwerenność Syrii.
Druga rewolucja
Ta porażka pogrąża Nasera w zamęcie; widzi w niej dotkliwą porażkę osobistą, ale przede wszystkim dostrzega w niej szkodliwe dzieło infiltracji sił reakcyjnych. Postanawia wówczas zaangażować się w to, co nazywa się „drugą rewolucją”.
Ta zaczyna się w 1962 roku radykalnym przekształceniem partii jedynej, przemianowanej na Arabską Unię Socjalistyczną. Odtąd, porzucając model partii kadr, który charakteryzował poprzednią organizację.
Nowa maszyna polityczna ma ambicję bezpośrednio obramować masy; partia ustawia się wówczas w jednym szeregu z modelem wielkich partii masowych bloku komunistycznego, opartych na zasadzie awangardy.
Otwiera się w ten sposób era nieprzejednanego socjalizmu państwowego, dyktowanego falami masowych nacjonalizacji; konsekwencją jest to, że od 1965 roku władza publiczna chwyta i kontroluje 85% produkcji przemysłowej.
Równocześnie orkiestruje się rozległe czystki przeciwko organizacjom uznanym za należące do łuku reakcyjnego.
Podczas gdy frakcje naserystowskie rozsiewają się w świecie arabskim, Karta Narodowa z 1962 roku konsekruje nadejście „socjalizmu naukowego”.
Tekst formalizuje zasadę jedności celu, co oznacza, że zjednoczenie polityczne nie jest już rozpatrywane w sposób niedyskryminacyjny, lecz rygorystycznie ogranicza się jedynie do tych państw arabskich, które dzielą te same cele narodowe i socjalistyczne, wykluczając tym samym wszelką fuzję z reżimami monarchicznymi lub ruchami antynaseryjskimi.
1967 i zwrot realistyczny
Wojna sześciodniowa wywołuje nową falę wstrząsu, brutalnie więdnie prestiż tak ciężko wywalczony przez raïsa i ostro łamie momentum arabskiego socjalizmu.
Przygnieciony Naser dochodzi do uroczystego ogłoszenia swojej dymisji, przed dokonaniem natychmiastowej woltę wobec zrywu i odmowy ludowych uniesień, które masowo zeszły na ulice, by go poprzeć.
Poza tym epizodem klęska pogrąża ogół reżimów arabskich w bolesnej fazie samokrytyki. Sam Naser widzi się przyparty do okrutnej oczywistości: klęski z 1948 roku nie można już wygodnie przypisać samym wadom rozkładającej się instytucji monarchicznej.
W pustce ideologicznej stworzonej przez ten odpływ nurty marksistowskie z jednej strony i islamistyczne z drugiej znajdują niespodziewaną przestrzeń, by zakiełkować. Równocześnie w Palestynie stare starcie judeo-arabskie stopniowo zaciera się, by ustąpić miejsca konfliktowi izraelsko-palestyńskiemu, w szczególności wraz z pojawieniem się OWP, znacząc przejście od antagonizmu etnicznego do dwóch koncepcji odtąd zdecydowanie narodowych.
Odtąd sam Naser postanawia ogołocić swą postawę z jej mesjańskiego ładunku i z rewolucyjnego romantyzmu. Przyjmując odtąd rysy realistycznego męża stanu, przede wszystkim koncentruje swoje ambicje na samym egipskim łonie.
To pod tym pragmatycznym pryzmatem podpisuje się pod rezolucją 242 ONZ, zatwierdzającą formułę kompromisu terytorialnego w zamian za pokój (nie wyrzekając się jednak swojej wrogości wobec państwa hebrajskiego).
Podczas gdy egipski aparat wojskowy jest cierpliwie odbudowywany po katastrofie, Manifest z 1968 roku szkicuje odblokowanie systemu politycznego i kładzie fundamenty państwa nowoczesnego, opartego odtąd na zasadach nauki i autorytecie rozumu.
W chwili jego śmierci prezydentura przypada jego wiceprezydentowi, Anwarowi as-Sadatowi, który inauguruje to, co nazywa „ewolucją naprawczą”. Proces ten okazuje się być metodycznym przedsięwzięciem denaseryzacji państwa egipskiego, zainaugurowanym przekształceniem instytucji i uwięzieniem baronów bliskich Naserowi. Ogłoszony „prezydentem wierzącym”, Sadat orkiestruje zbliżenie z Braćmi Muzułmanami, dekretując amnestię i uwolnienie wielu z ich bojowników.
Na płaszczyźnie regionalnej konsekruje on wycofanie się ku egipskości na niekorzyść panarabizmu i odrywa Egipt od orbity sowieckiej, by skierować go ku blokowi amerykańskiemu. Tej geopolitycznej osi towarzyszy od 1974 roku Infitah, polityka względnej liberalizacji gospodarki.
Wzmocniony politycznym kredytem zdobytym podczas wojny Jom Kipur, rozwija kampanię oczerniania pamięci Nasera, przypisując zarozumiałości jego mitu bezpośrednią odpowiedzialność za utratę Synaju.
Konsumując zerwanie, normalizuje stosunki z Izraelem i rozwiązuje w 1978 roku resztki partii socjalistycznej, by założyć Narodową Partię Demokratyczną.
Choć jego następcy później ponownie włączyli Nasera w łono pamięci zbiorowej, raïs pozostawia ambiwalentne potomstwo wśród Egipcjan, ujawniając przepaść między realną złożonością męża stanu a obrazem mitu zastygłego w arabskiej zbiorowej wyobraźni.
Baas, wypaczony ideał panarabski
Co się tyczy drugiej matrycy arabskiego socjalizmu, mianowicie partii Baas, historia podlega odmiennej genezie.
Paryż, matryca arabizmu
Jeśli jej założyciele inspirują się, tak jak Naser, arabskim promieniowaniem kulturowym i blaskami Nahdy, to szczególnie doświadczenie ich lat nauki w Paryżu dokonuje ich przebudzenia ku ideologii panarabskiej.
Ten wyznaniowy duet, łączący prawosławnego chrześcijanina Michela Aflaka z sunnitą Salahem ad-Din al-Bitarem, znajduje w łonie Związku Studentów Arabskich na Sorbonie przestrzeń rezonansu kosmopolitycznego.
Codzienny kontakt z rówieśnikami z innych krajów arabskich wyrywa obu mężczyzn z syryjskiego partykularyzmu, by nawrócić ich na uniwersalizm arabizmu.
W Paryżu nasycają się oni kręgami wpływu marksistowskiego, jednocześnie dając się uwieść mistyce niemieckiego romantyzmu i jego organicznej koncepcji narodu. Niemniej rok 1936 wybija godzinę rozczarowań: zwycięstwo Frontu Ludowego we Francji i odmowa Léona Bluma ratyfikacji traktatu o niepodległości Syrii są przeżywane jako zdrada.
Ta schizma popycha Aflaka i Bitara do ostatecznego zerwania z europejską lewicą, którą odtąd postulują jako współistotnie imperialistyczną.
Niemniej powstanie Baas nie sprowadza się do samego zamiaru jego dwóch teoretyków, jest ono również konsekwencją fuzji partii i lig panarabskich istniejących wcześniej w Syrii i Iraku.
Tak jest, za Eufratem, w przypadku Partii Narodowego Braterstwa (Hizb al-Ikha al-Watani), osi militarnego zamachu stanu z 1941 roku. Której Michel Aflak udzieli swego poparcia, konceptualizując ją jako słuszne odzyskanie władzy przez naród iracki wobec nieprawomocności dynastii haszymidzkiej podporządkowanej brytyjskim interesom.
Baas i faszyzm: błędnie wytoczony proces
Lecz ten zamach stanu z 1941 roku stanowi ponadto pierwotne źródło jednego z najbardziej uporczywych historiograficznych nieporozumień dotyczących arabskiego socjalizmu, tego, które nadużywczo utożsamia go z faszyzmem.
Prawdą jest, że zachodząc u szczytu II wojny światowej, ten zamach służył dogodnie strategicznym interesom Osi. Iracki rząd Obrony Narodowej nie zwlekał zresztą z przyswojeniem niektórych faszyzujących atrybutów w łonie swoich struktur państwowych, tolerując jednocześnie rozpowszechnianie manifestów totalitarnych, na pierwszym miejscu Mein Kampf.
Niemniej obiektywna analiza wymaga precyzyjnego podkreślenia fundamentalnie utylitarnego, a nie ideologicznego charakteru tego zbliżenia. Daleko od autentycznej zbieżności, ten przejściowy sojusz podlegał zimnej logice Realpolitik. Chodziło dla tych ruchów o instrumentalizację wsparcia Berlina i Rzymu w jedynym celu rozbicia kolonizacji.
Pozostaje, że to nieporozumienie zasilane jest również trajektorią pewnego Zakiego al-Arsuziego. Jeśli prawdą jest, że ten ostatni działał w łonie Ligi Działania Nacjonalistycznego (organizacji, której metody i estetyka zapożyczały szerokie elementy z europejskich faszyzmów), niemniej kategorycznie odrzucił on zamach stanu z 1941 roku w Iraku.
Co więcej, Arsuzi absolutnie odrzucał dogmat rasy wyższej; pojmował on arabskość jako uwalniającą się od wszelkiego determinizmu etnicznego. Arabem jest każdy, kto włada językiem arabskim i głęboko współbrzmi z historią i duchem tej kultury.
Wznosząc równolegle do prac Michela Aflaka i Bitara swój własny ruch Baas, to nazajutrz po II wojnie światowej, w 1947 roku, partia formalnie się zakłada poprzez fuzję tych konkurencyjnych sił.
Ostateczna symbioza dokonuje się zaś w 1953 roku, poprzez przyłączenie do partii Baas Arabskiego Ruchu Socjalistycznego; ten sojusz wstrzykuje kilka tysięcy wysoce aktywnych bojowników w łono młodej formacji.
To na zakończenie tego drugiego kongresu organizacja konsekruje swoją doktrynalną przemianę i oficjalnie przyjmuje tytuł Arabskiej Socjalistycznej Partii Baas. Początkowe zakorzenienie Baas dokonuje się w Syrii, gdzie odnotowuje już w zmaganiach wyborczych 1954 roku honorowe głosy.
Jak wspomniano powyżej, organizacja bierze czynny udział w zamachu przeciwko naseryjskiej kurateli, której odrzuca duszący centralizm i autokratyczny charakter.
Od partii do reżimu: konfiskata władzy
Partia ostatecznie chwyta cugle państwa w marcu 1963 roku dzięki zamachowi stanu. Pierwszy gabinet, kierowany przez Salaha ad-Din al-Bitara, konsekruje wówczas mutację socjologiczną — po raz pierwszy w historii kraju egzekutywa wyłania się z gleby niemal wyłącznie wiejskiej.
Choć Bitar próbuje otworzyć swoje szeregi dla frakcji naseryjskich, by zażegnać widmo kontrputczu, okazuje się, że epicentrum władzy opuściło łono cywilnych władz partii (Bitara i Aflaka).
Decyzyjne serce mieści się odtąd w łonie tajnego aparatu bezpieczeństwa, Tajnego Komitetu Wojskowego. Ten ostatni metodycznie spenetrował armię pod impulsem Salaha Dżadida, Hafiza al-Asada i Muhammada Umrana. Ten Komitet Wojskowy kończy brutalnym wypchnięciem władzy cywilnej w lutym 1966 roku, przejmując siłą kontrolę nad Komitetem Centralnym Baas.
Ten zamach stanu konsekruje nieodwracalną schizmę partii między zmilitaryzowaną gałęzią syryjską, „neobaasizmem” a gałęzią iracką pozostałą schronieniem dla „starej gwardii” pierwotnej.
Ta schizma z 1966 roku ma natychmiastowy skutek polaryzacji władzy w Damaszku, przeciwstawiając radykalne skrzydło Salaha Dżadida pragmatycznej i wojskowej frakcji ucieleśnianej przez Hafiza al-Asada. Starcie kulminuje w listopadzie 1970 roku podczas „Ruchu Naprawczego” (Al-Haraka at-Taszihijja), poprzez który Asad ostatecznie wypycha swojego rywala i zapewnia sobie hegemoniczną kontrolę nad aparatem politycznym i siłami zbrojnymi.
Ta neobaasistowska mutacja ściąga jednak na siebie gromy ojców założycieli Baas. Bezsilni świadkowie wyparcia się ich ideału, pierwsi myśliciele ruchu potępiają reżim niemający już żadnego związku z modelem pierwotnym. Piętnują ustanowienie prawdziwego stanu barbarzyństwa i pojawienie się, pod pozorem socjalizmu, drapieżnej burżuazji państwowej.
Co poważniejsze, oskarżają władzę o instrumentalizację faz ekonomicznej liberalizacji w celu umieszczenia bliskich na czele wielkich prywatnych przedsiębiorstw, i to na podstawie logik właściwie plemiennych i wyznaniowych, na antypodach świeckości pierwotnego Baas. Dla starej gwardii panarabska mistyka przestała być horyzontem rządu syryjskiego, by być już tylko zwykłym instrumentem społecznej kontroli i wewnętrznej legitymizacji.
Troszcząc się o ugruntowanie swojej szacowności, asadystowski neobaasista przykłada się jednak po wojnie sześciodniowej do normalizacji swoich stosunków z egipskim ojcem chrzestnym, Naserem, zanim zinstytucjonalizuje swoją hegemonię poprzez założenie Narodowego Frontu Postępowego. Ta fasadowa koalicja integruje siły naserowskie i lewicę arabską, kończąc kooptację wszelkiej opozycji.
Po stronie irackiej Baas, której gałąź jest aktywna legalnie od 1952 roku, trajektoria okazuje się równie chaotyczna. Jeśli partia popiera naseryjski zamach stanu z 1963 roku, jej miesiąc miodowy z władzą jest krótkotrwały; szybko wypchnięta, formacja podlega zaciekłej kampanii demonizacji.
Epizod ten jest inscenizowany przez jej przeciwników jako wyzwolenie Iraku spod „kryminalnego i ateistycznego gangu baasistowskiego”, podczas gdy iracka Arabska Unia Socjalistyczna zostaje pospiesznie wzniesiona, by promować alternatywę dla Baas.
Zemsta dokonuje się w lipcu 1968 roku. Dzięki nowemu zamachowi stanu Baas ostatecznie chwyta dźwignie państwa. Ahmad Hasan al-Bakr dochodzi do prezydentury, mając u boku Saddama Husajna jako wiceprezydenta. Ten ostatni szybko narzuca się jako szara eminencja reżimu, cierpliwie orkiestrując kontrolę nad strukturami bezpieczeństwa, przed skonsumowaniem swojej całkowitej uzurpacji poprzez oficjalne przejęcie prezydentury w 1979 roku.
Jeśli zapewnia sobie niezachwiane poparcie ortodoksyjnych baasistów, w szczególności poprzez wzniesienie hojnego państwa opiekuńczego finansowanego rentą naftową, wzmocnienie aparatu partyjnego i wibrującą instrumentalizację panarabskiej wyobraźni, Saddam Husajn jednocześnie kładzie kamienie milowe straszliwej machiny autorytarnej.
W przeciwieństwie do syryjskiego reżimu Asada, władza saddamowska utrzymuje prawdziwą hipertrofię ideologiczną połączoną z aparatem represji o niesłychanej wyrafinowaniu.
Lakier reżimu pęka jednak pod ciężarem militarnych katastrof. Nazajutrz po fiasku wojny z Iranem, a następnie wojny w Zatoce, reżim rozpoczyna ekonomiczną liberalizację, by przetrwać sankcje. Wyparcie się często wymieniane następuje w 1993 roku wraz z uruchomieniem „Kampanii Wiary” (Al-Hamla al-Imanijja).
Skonsumowane zerwanie ze świeckością Baas, ta państwowa religijna reorientacja faworyzuje zdumiewające odzyskanie prezydenta przez prasę powiązaną z ruchami islamistycznymi, podczas gdy za kulisami arabski uniwersalizm stopniowo zaciera się na rzecz polityki plemiennego i wyznaniowego zamknięcia, lojalność klanowa stając się niekiedy konieczna dla dostępu do funkcji publicznych.
Ostatecznie obydwa doświadczenia baasistowskie, syryjskie i irackie, dramatycznie odwróciły się od swego modelu teoretycznego; eminentnie emancypacyjne ideały arabskiego socjalizmu zatonęły w budowie wojskowych autokracji.
Niemniej nie można zaprzeczyć, że Damaszek i Bagdad zachowały aż do końca powinowactwa z tą ideologią, używając jej na przemian jako wektora modernizacji społecznej, a niekiedy jako mitologicznego stroju swoich reżimów.
Inne wylęgarnie: Kaddafi, Ben Bella i peryferie modelu
Moglibyśmy oczywiście długo wyliczać awatary różnych modeli arabskiego socjalizmu. Można by wspomnieć Kaddafiego, którego trajektoria odbiegła od początkowego naseryzmu ku temu, co stało się kadafizmem, który zwróci się ku panafrykanizmowi wobec stałych niepowodzeń panarabizmu i arabskiego socjalizmu.
Można by również przeanalizować socjalistyczne reformy Ben Belli w Algierii lub przypadek Jemenu Południowego, gdzie Front Wyzwolenia Narodowego sprawujący władzę osunął się od arabskiego naseryzmu ku marksizmowi-leninizmowi ustawionemu w jednym szeregu ze ZSRR.
Nie mniej godna zainteresowania wydaje się Tunezja, gdzie socjalizm desturyjski, choć głównie poświęcony afirmacji sprzężenia partykularyzmu i nacjonalizmu tunezyjskiego, niemniej pozostał teatrem ideologicznych starć między naserystami a baasistami.
Niemniej jeszcze bardziej stymulujące okazuje się zbadanie, czym stała się ta rodzina polityczna w naszych czasach, i przyjrzenie się jej ewolucji nazajutrz po arabskich wiosnach. Te przewroty mogły teoretycznie tchnąć drugą szansę w te historyczne formacje, wobec klęski rządów nacjonalistycznych o tendencji socjalliberalnej lub socjaldemokratycznej.
Co pozostało z arabskiego socjalizmu po wiosnach arabskich?
Złamane spuścizny: Syria, Irak, Libia
W Syrii upadek reżimu Baszara al-Asada na końcu długiej i niszczycielskiej wojny domowej oznaczał zatarcie prawnej reprezentacji arabskich socjalizmów, skonkretyzowane czystym i prostym zakazem partii Baas i jej sojuszniczych formacji.
Niemniej ten upadek nie towarzyszył całkowitemu zniknięciu — kilka grup paramilitarnych pozostaje aktywnych i podtrzymuje ogniska napięcia, niekiedy w bezpośredniej konfrontacji z nową władzą.
W Iraku, w bezpośrednim następstwie amerykańskiej inwazji z 2003 roku, proskrypcja partii Baas połączona z instytucjonalizacją politycznego sekciarstwa przyspieszyła wstąpienie sił wyznaniowych na niekorzyść tradycyjnych podziałów ideologicznych, przypieczętowując zniknięcie arabskich partii socjalistycznych ze sceny politycznej. Niemal wszędzie indziej większość z tych ruchów uległa głębokiej niewidoczności.
W Libii pewne ożywienie nurtu arabskiego socjalizmu kadafistowskiego zarysowało się od 2020 roku, niesione przez ambicje kandydackie Saifa al-Islama Kaddafiego; niemniej jego niedawne zniknięcie i nędza środków wojskowych, którymi dysponował, szybko ogołociły tę próbę z wszelkiego poważnego zagrożenia w braku wyborów.
To z pewnością w Egipcie i Tunezji arabski socjalizm znalazł swoje najpłodniejsze podłoża po wiosnach, a to z dwóch kardynalnych powodów.
Z jednej strony, te państwa nie były rządzone przez zwolenników arabskiego socjalizmu w przededniu swoich rewolucji, z drugiej strony ruchy te cieszyły się tam historycznym i osadzonym rozwojem na długo przed powstaniami.
W Egipcie to zakorzenienie zasilało się bezpośrednio potężnym dziedzictwem pamięciowym naseryjskim; w Tunezji opierało się na połączonej żywotności ruchu studenckiego, aparatu związkowego oraz dziedzictwa Socjalistycznej Partii Destur.
Egipt: nadzieja naseryjska i rozczarowanie
W Egipcie najpierw, jeśli naserowcy zgadzają się figurować na liście Demokratycznego Sojuszu na rzecz Egiptu prowadzonej przez Braci Muzułmanów (na podstawie wyborczego rachunku i dla zażegnania widma kontrrewolucji), trzeba stwierdzić, że szybko się rozczarowują.
Nazajutrz po wyborach parlamentarnych bractwo całkowicie marginalizuje naserowców, którzy ważą wówczas zaledwie sześć miejsc, a nawet siedem, jeśli doda się do nich ortodoksyjnych naserowców, którzy opuścili koalicję przed wyborami wobec hegemonii islamistów.
Bracia Muzułmanie chwytają wówczas całość przewodnictwa komisji parlamentarnych i zapewniają sobie wyłączną kontrolę nad redakcją nowej Konstytucji.
Niemniej podczas wyborów prezydenckich w maju 2012 roku naserowcom udaje się postawić kandydata pierwszego planu wobec Mohameda Morsiego (kandydata Braci Muzułmanów); pod sztandarem Hamdina Sabahiego zbierają oni 20,7% głosów, brakuje im jedynie trzech punktów do drugiej tury wobec kandydata namaszczonego przez juntę wojskową.
Naserowcy, którzy do tej pory odłożyli na bok swoje rozbieżności ideologiczne wobec pozostałości reżimu Mubaraka, by zachować jedność rewolucyjnego skrzydła, odtąd niepokoją się „brateryzacją” aparatu państwowego.
Coraz trudniej im legitymizować rewolucję, która wydaje się skłaniać ku rewolucji islamskiej.
Cios łaski następuje 22 listopada 2012 roku wraz z jednostronnym ogłoszeniem przez Morsiego Deklaracji konstytucyjnej. Przez ten dekret zerwania prezydent przywłaszcza sobie niemal absolutne uprawnienia, przyznając sobie całkowitą immunitet wobec wszelkiego odwołania sądowego i opancerzając Zgromadzenie Konstytucyjne przed wszelką próbą rozwiązania.
Dla naserowców, podobnie jak dla większości świeckich sił politycznych, maska wówczas opada. Projekt Braci Muzułmanów odsłania się odtąd na pełnym świetle, naprężony ku ustanowieniu republiki islamskiej.
W reakcji ponad trzydzieści partii koalizuje się w łonie Egipskiego Frontu Ocalenia Narodowego, który w 2013 roku udzieli swego poparcia ruchowi Tamarod oraz zamachowi stanu z 3 lipca 2013 roku poprowadzonemu przez generała Abd al-Fattaha as-Sisiego.
Generał as-Sisi potrafi zresztą po mistrzowsku instrumentalizować wyobraźnię każdego, a w szczególności tę naserowców, którzy początkowo dostrzegają w nim wcielenie nowego Nasera.
Sieci naserowskie reaktywują wówczas ikonografię ery raïsa na jego korzyść, by przeciwstawić się wpływowi bractwa; w tej perspektywie 3 lipca 2013 roku zostaje skonceptualizowany jako rewolucja ludowa chroniona przez armię, w doskonałym rezonansie z precedensem z 1952 roku. As-Sisi nie omieszka eksploatować tej paraleli, zapożyczając retorykę suwerennistyczną o zdecydowanie społecznych akcentach.
Niemniej rozczarowanie jest szybkie, wielu uświadamia sobie, że jeśli nowy pan Kairu przywłaszcza sobie estetyczne kontury naseryzmu, w żaden sposób nie przystaje do arabskiego socjalizmu i od niego się odrywa. Odtąd nurt się rozłamuje. Część decyduje się poprzeć nowego prezydenta Republiki w imię egzystencjalnej walki z Braćmi Muzułmanami, podczas gdy inna przechodzi do opozycji.
Postacią tego oporu, kandydat z 2012 roku, Hamdin Sabahi, ponownie staje przeciwko as-Sisiemu w 2014 roku, twierdząc, że naseryzm nie sprowadza się do noszenia munduru wojskowego; uzyskuje on jedynie marginalny wynik 3% głosów. W tej samej linii odnotowuje się pojawienie deputowanego Ahmeda Tantawiego, który między 2015 a 2020 rokiem sam ucieleśnia naserowską opozycję w Parlamencie, zanim zostaje ostatecznie usunięty z życia politycznego podczas sekwencji wyborczej 2023 roku.
Tunezja: opór przez urny
W Tunezji sytuacja okazuje się znacząco odmienna. W pierwszym czasie Socjalistyczna Partia Destur systematycznie udaremniała powstanie arabskich ruchów socjalistycznych, zabraniając im pozyskania prawdziwego aparatu politycznego.
Nie mogąc dłużej trwale powstrzymywać tych ideologicznych nacisków, reżim następnie zachęcał do tworzenia partii satelickich, przeznaczonych do kanalizowania i obramowania nurtów baasistowskich, socjalistycznych i naserowskich, jednocześnie zapewniając im ścisłą kuratelę.
Chodzi w szczególności o Partię Jedności Ludowej (PUP) i Demokratyczną Unię Unionistyczną (UDU), które wzięły udział w grze wyborczej pod erą Ben Alego; jednak te dwie formacje nie zdołały zdobyć żadnego miejsca po rewolucji i staną się ofiarami rozłamów.
Przeciwnie, to ruchy podziemne, głównie ustrukturyzowane w łonie potężnego Tunezyjskiego Generalnego Związku Pracy (UGTT), hegemonicznej siły związkowej kraju, jak również w środowisku studenckim, przybrały formy legalne i partyjne nazajutrz po rewolucji.
Odtąd można zidentyfikować co najmniej trzy wrażliwości tunezyjskiego arabskiego socjalizmu. Pierwsza, o matrycy szczególnie naserowskiej, jest ucieleśniana nazajutrz po rewolucji przez partię Eszaab (Ruch Ludu). Ta formacja ukonstytuowała się w ślad za Ruchem Unionistów Naserowskich, sam wywodzącym się z Partii Arabskiego Zgromadzenia Narodowego bliskiej Kaddafiemu w 1981 roku. W ciągu pierwszych lat swojego istnienia partia łączy się z konstelacją frakcji naserowskich, by wzmocnić swoje zakorzenienie wyborcze, historycznie usytuowane na południu Tunezji.
Drugi wyraz arabskiego socjalizmu w Tunezji jest o wrażliwości baasistowskiej. Strukturyzuje się on najpierw na marginesie głównych organizacji politycznych, począwszy od sieci bojowniczych aktywnych w ruchu studenckim, w szczególności w łonie Generalnej Unii Studentów Tunezyjskich, gdzie znajduje przestrzeń implantacji. W tym samym kontekście niektórzy baasiści utrzymują kontakty z nurtami radykalnej lewicy, w tym Perspectives. Jego bojownicy próbują również w pewnych okresach wpływać lub penetrować struktury Socjalistycznej Partii Destur, nigdy jednak nie stanowiąc jej ważnego komponentu.
Po rewolucyjnym trzęsieniu ziemi ta tendencja rekomponuje się wokół dwóch głównych formacji, obie powiązane z ortodoksją irackiej frakcji baasizmu.
Wyróżnia się przede wszystkim Ruch Baas, pod impulsem Othmana Belhadża Amora, do którego dołącza się Partia Demokratycznej Awangardy Arabskiej; ta ostatnia, mimo wyraźnego powinowactwa z linią Saddama Husajna, potrafiła jednak wykazać względną otwartość wobec władzy syryjskiej.
Niemniej, w przeciwieństwie do ludowego zapału, który nadal niósł naserowskie nurty, te struktury baasistowskie pozostały zamknięte na obrzeżach tunezyjskiej sceny politycznej.
Trzecie odgałęzienie tunezyjskiego arabskiego socjalizmu okazuje się, prawdę mówiąc, bardziej dyskusyjne, ujmując się wokół marksizmu-leninizmu ucieleśnianego przez Zjednoczoną Partię Patriotów Demokratów, bardziej znaną pod akronimem Watad lub Mupad. Jeśli przesłanki tego artykułu zmierzały do wykluczenia marksistowsko-leninowskiego dogmatu z łona arabskiego socjalizmu stricto sensu, trajektoria Watadu może być tylko wyjątkiem. Choć prawdą jest, że przeważająca część jego ideologii pochodzi z teorii egzogennych, partia rozwija tak zaciekłą panarabską werwę i tak ważne przywiązanie do doktryn suwerennistycznych, że trudno jest nie widzieć jej w lustrze socjalistycznego arabizmu. Tę doktrynalną syntezę niosą również postacie takie jak Chokri Belaïd, którego polityczna świadomość została ukształtowana przez studia prawa w łonie baasistowskiego Iraku.
Mocno doświadczone werdyktem urn podczas wyborów do Zgromadzenia Konstytucyjnego w 2011 roku, gdzie skromna porcja przypisana siłom naserowskim i Watadowi (sprowadzająca się odpowiednio do dwóch i jednego mandatu) sankcjonowała ich marginalizację, te różne nurty zrozumiały konieczność przezwyciężenia swoich atomizacji. To w tej optyce, u kresu 2012 roku, narodził się Front Ludowy mający na celu sfederowanie sił lewicy.
Tej koalicji udał się wyczyn zlepienia substratu ideologicznego a priori heteroklicznego, łącząc naserowców, baasistów i marksistów-leninistów, jednocześnie dołączając do siebie Tunezyjską Partię Komunistyczną Robotniczą, ekologów i wiele komponentów obediencji socjaldemokratycznej lub socjalistycznej demokratycznej.
Pod rządami Chokri Belaïda, ustanowionego liderem tego zgromadzenia, koalicja afirmowała się jako najbardziej krzykliwy biegun kontestacji transformacji, z frontalną, teatralizowaną i nieugiętą wrogością wobec Ennahdy (islamistów), zarówno w sprawach społecznych, ekonomicznych, jak i geopolitycznych; komponenty Frontu Ludowego wielokrotnie potępiały zerwanie stosunków z Syrią.
Zabójstwo Chokri Belaïda, dokonane 6 lutego 2013 roku, było katalizatorem kryzysu legitymacji dla reżimu przejściowego, wywołując natychmiast gigantyczne mobilizacje ludowe na całym terytorium narodowym; w tej konfiguracji UGTT wystąpiło jako prawdziwa kontrwładza bliska arabskim socjalistom, zdolna do eskortowania gniewu mas i przyparcia rządu do natychmiastowej dymisji.
Niemniej jednak nastąpiło zastąpienie egzekutywy przez nowy gabinet, również podporządkowany kierownictwu Ennahdy.
Sam Front Ludowy znalazł się przyparty do nowego kryzysu orientacji, wezwany do ponownego wynalezienia sobie przywództwa w momencie, gdy świecka formacja Nidaa Tunes już zabierała się do instrumentalizowania na swoją wyłączną korzyść antyislamistycznego resentymentu klas średnich. To w tym kontekście, wobec uporczywych wahań kierownictwa Eszaab co do ostatecznego zintegrowania się z Frontem Ludowym, jego sekretarz generalny, Mohamed Brahmi, wybrał secesję w 2013 roku, by dać początek Nurtowi Ludowemu.
Arabscy socjaliści tunezyjscy poznali jednak nową tragedię, gdy Brahmi z kolei padł ofiarą islamistycznego terroryzmu zaledwie osiemnaście dni po swojej dysydencji, uwalniając nową falę szeroko zakrojonych ruchów społecznych, których obramowanie polityczne i kanalizację UGTT po raz kolejny wzięło na siebie.
To ostatecznie pod sztandarem Hamma Hammamiego, lidera Tunezyjskiej Partii Komunistycznej Robotniczej, Front Ludowy zdecydował się zaangażować w wyścig prezydencki. Choć jego wynik 7,82% ujawnił ograniczenia arabskiego socjalizmu, w szczególności w kontekście dwupartyjnym, koalicja zdołała zdobyć piętnaście miejsc w Parlamencie (kapitał, który wirtualnie wzniósł się do osiemnastu mandatów, jeśli dodać trzech deputowanych Eszaab, którzy wybrali zachowanie swojej autonomii poza sojuszem).
Afirmując się w ten sposób jako główna siła opozycji wobec koalicji rządowej utworzonej między Nidaa Tunes a Ennahdą, ta pozycja natknęła się jednak na pytanie o swój brak reprezentatywności wobec koalicji, która reprezentuje ponad 60% parlamentu, jak również na niezdolność do ustabilizowania spójnego dyskursu zdolnego do podbicia przestrzeni publicznej.
Podminowana wewnętrznymi waśniami dotyczącymi spraw społecznych, jak również zaostrzonymi rywalizacjami o przywództwo, koalicja zatonęła w schizmie przeciwstawiającej zwolenników Hammamiego wiernym Mongi Rahouiego, wywodzącego się z Watadu.
Werdykt urn okrutnie sankcjonował tę niezgodę, redukując reprezentację Frontu Ludowego do skromnej porcji jednego miejsca (Mongi Rahouiego), podczas gdy Eszaab dokonywało znakomitego przebicia, zdobywając piętnaście mandatów.
Wzmocniony swoim nowym politycznym ciężarem, ruch Eszaab zintegrował, mimo odmowy Ennahdy, efemeryczny rząd uformowany wokół większości prezydenckiej kierowanej przez Elyesa Fakhfakha, gdzie próbował naginać społeczną orientację polityk publicznych, zanim ten gabinet nie został przyparty do dymisji pod presją wotum nieufności zgłoszonego przez większość parlamentarną.
Ten kryzys skuteczności tunezyjskiej transformacji znalazł swój epilog 25 lipca 2021 roku, gdy prezydent Kaïs Saïed ogłosił stan wyjątkowy i zawiesił parlament.
Szeroka większość arabskich nurtów socjalistycznych, na pierwszym miejscu Eszaab, Nurt Ludowy i resztki Watadu, wybrała udzielenie swojej namaszczenia tym wyjątkowym środkom.
Decyzja ta zakorzenia się przede wszystkim w odrzuceniu porewolucyjnego porządku instytucjonalnego, w którym arabskie nurty socjalistyczne były spychane na peryferie gry instytucjonalnej i wystawione na zwiększoną przemoc polityczną, której odpowiedzialność była szeroko przypisywana Ennahdze.
Po drugie, prezydent Republiki Tunezyjskiej odróżnia się od pamięciowej i zasadniczo estetycznej instrumentalizacji arabskiego socjalistycznego punktu odniesienia obserwowanej u Abd al-Fattaha as-Sisiego.
Przeciwnie, jego stosunek do tego ostatniego wydaje się bardziej autentyczny, wyraża się on przez bardziej skuteczne przylgnięcie do niektórych z jego filarów, w szczególności do koncepcji państwa interwencjonistycznego i regulatora w gospodarce, jak również do unitarnej wizji narodu arabskiego, które nie wynikają z prostej retoryki kosmetycznej. Tendencja ta ujawniła się na pełnym świetle podczas jego oficjalnej wizyty w Egipcie w 2021 roku, podczas hołdu w mauzoleum Gamala Abdela Nasera, ogłosił on, że Tunezja zapożycza od niego krok i że jego wizja jest jeszcze aktualna.
Niemniej ten dyskurs, choć przesiąknięty wyobraźnią zdecydowanie arabsko-socjalistyczną i rewolucyjną, uchyla się od wszelkiej wyłącznej przynależności, rozwija się on pod rysami szerszego synkretyzmu, który rozszerza swoje odniesienia, hybrydyzując spuściznę socjalizmu z innymi tradycjami intelektualnymi i prawnymi.
W tej perspektywie arabskie formacje socjalistyczne prawdopodobnie przewidywały, że tak zapoczątkowane przebudowanie zwróci się na korzyść ich własnej rodziny politycznej. Choć tekst nowej Konstytucji wzbudził zastrzeżenia w ich szeregach, ruch Eszaab i Nurt Ludowy wybrali wyraźne wezwanie do głosowania na rzecz projektu podczas referendum. To wstawienie się w nowy porządek skonkretyzowało się przez ich aktywny udział w wyborach legislacyjnych 2022-2023.
Pomimo trybu głosowania jednomandatowego, który odtąd zakazywał etykiet partyjnych, te siły zdołały zachować swoje znaczenie parlamentarne (w przeciwieństwie do innych sił politycznych), uzyskując około piętnastu miejsc. Zgromadziły się w łonie zgromadzenia pod sztandarem bloku Narodowej Ligi Suwerennej, łącząc deputowanych wywodzących się z nurtów Eszaab i Watadu.
Niemniej trwałość tego bloku szybko napotkała próbę faktów. Jeśli Watad formalnie zachował swoją lojalność wobec procesu, wewnętrzne napięcia wywołały schizmę, fragmentując ruch na dwie odrębne formacje noszące tę samą nazwę, jedna zdecydowanie lojalistyczna i druga (względnie) zakorzeniona w opozycji.
Równolegle ruch Eszaab manifestował postępujące rozczarowanie wobec orientacji władzy. Zerwanie zarysowało się podczas wyborów prezydenckich 2024 roku, gdzie kandydatura jego sekretarza generalnego zebrała jedynie skromną porcję 1,97% głosów. Te napięcia zaostrzyły się w ciągu 2025 roku, wzmocnione napięciami między rządem a UGTT.
Ten konflikt postawił arabskich socjalistów w niewygodnej pozycji, czyniąc rozjemstwo bolesnym między lojalnością wobec centrali związkowej a poparciem dla głowy państwa.
Z okazji niedawnych debat wokół ustawy budżetowej 2026 roku zakorzenienie Eszaab w opozycji wydaje się odtąd skuteczne, partia podejmuje nawet rejestr opozycji w wielu przypadkach. Partia zachowuje jednak ton wyważony i dyplomatyczny, odmawiając przyłączenia się do mobilizacji ulicznych orkiestrowanych przez opozycje, by uprzywilejować raczej instytucjonalną strategię opozycyjną.
Trajektorie egipska i tunezyjska pokazują tak dwie odmienne modalności przetrwania arabskiego socjalizmu nazajutrz po wiosnach arabskich.
Trwałości i granice ideologii
Arabski socjalizm narzucił się więc, od naseryjskiego Egiptu po baasistowski Irak, jako jedna z najbardziej ustrukturyzowanych prób świata arabskiego wytworzenia własnej doktryny emancypacji narodowej.
Ani marksizm ortodoksyjny, ani liberalizm importowany, stanowił on oryginalną syntezę, głęboko naznaczoną doświadczeniem kolonialnym, prymatem jedności arabskiej i etatystycznym woluntaryzmem.
Nazajutrz po wiosnach arabskich formacje dziedzice tej tradycji pozostają obecne, choć zmarginalizowane, w Egipcie i Tunezji, podczas gdy w Syrii i Iraku proskrypcja Baas materialnie zamknęła instytucjonalny rozdział tej historii.
Udostępnij
Dla Instagrama: skopiuj link i wklej go w relacji lub wiadomości prywatnej.
Kontynuuj z

Teoria
Od socjaldemokracji do Trzeciej Drogi.
Niemiecka SPD, brytyjska Labour, francuska Partia Socjalistyczna, turecka CHP: ten sam nurt, tysiąc twarzy.
Mortadha Ghaliounji

Teoria
Peronistyczny lew - Milei, język polityczny i fałszywe liberalne wyjście z peronizmu.
Problemem jest nie tylko to, co mówi Mileizm, ale to, co robi ze słowami, których używa. Jego liberalne słownictwo legitymizuje program ekonomiczny, ale jego praktyka dyskursywna klasyfikuje przeciwników, zarządza dobytkiem i ponownie opisuje instytucjonalne ograniczenia jako przeszkody. Notatka ta analizuje dystans między liberalną semantyką a peronistyczną formą władzy.
Agustín Cosso

Teoria
Funkcjonalna śmierć podmiotu liberalnego. Rozerwany język, demokracja bez zrozumiałości
O tym, jak fragmentacja dyskursu niszczy podstawy liberalnej polityki i publicznej racjonalności
Agustín Cosso

Komentarze
Brak komentarzy. Otwórz rozmowę.
Zaloguj się, aby komentować. Zaloguj się