Saltar al contenido · Skip to content · Salta al contenuto · Zum Inhalt · Ir ao conteúdo · Przejdź do treści
Collage que representa a Saddam Husein, Gamal Abdel Nasser y Bachar al-Ássad.
Collage que representa a Saddam Husein, Gamal Abdel Nasser y Bachar al-Ássad.
Spis treści

Teoria

Czy socjalizm arabski umarł?

Niemniej jednak, zanim posuniemy się dalej w naszych rozważaniach, wypada również określić, co właściwie kryje się pod pojęciem socjalizmów arabskich.

Autor Mortadha Ghaliounji17 czerwca 202630 min czytania

Pogłębiona lektura

RODZINA IDEOWA, A NIE JEDEN MODEL

Od razu zauważyć należy użycie liczby mnogiej, a to z racji niedwuznacznej konstatacji: nie istnieje jeden socjalizm arabski, lecz właśnie wielość odrębnych modeli.

Niemniej jednak, pomimo ich rozbieżności doktrynalnych czy narodowych, nie sposób zaprzeczyć głębokim podobieństwom, które je łączą.

Po pierwsze, reżimy te niemal wszystkie charakteryzowały się istnieniem autorytarnego aparatu państwowego, ustrukturyzowanego zazwyczaj wokół charyzmatycznej postaci przywódcy. Po drugie, przyjęły one gospodarki silnie dyrygistyczne, naznaczone tendencjami socjalizującymi, odrzucając zarazem szereg fundamentalnych założeń ortodoksyjnego marksizmu, w szczególności paradygmat walki klas. Po trzecie, obserwuje się w nich skłonność modernizatorską oraz bardziej świeckie pojmowanie roli religii wobec państwa.

Wszystkie te elementy zbiegały się ku imperatywowi uznawanemu za najwyższy, to znaczy ku emancypacji narodowej i zjednoczeniu narodu arabskiego pojmowanego jako byt historyczny, polityczny i cywilizacyjny.

OBLICZA I MATRYCE SOCJALIZMU ARABSKIEGO

Istotnie, wypada tu uściślić, że gdy mówimy o socjalizmach arabskich, w żadnym wypadku nie chodzi o doktryny socjalistyczne sprowadzone do świata arabskiego (co obejmowałoby zwłaszcza maoizm, leninizm, marksizm-leninizm, trockizm czy też socjalizm demokratyczny), choć i te nurty również dysponowały w regionie historycznymi ruchami.

Chodzi, przeciwnie, o doktryny socjalistyczne wypracowane w łonie samego świata arabskiego.

Gdy mówi się o socjalizmach arabskich, dwa słowa nasuwają się spontanicznie, mianowicie Naser i partia Baas.

I nie jest to przypadkowe, obaj stanowili bowiem główne matryce socjalizmu arabskiego.

Pierwszy był jego pierwszym wcieleniem u steru władzy, we wszystkich jego aspektach, podczas gdy drugi ucieleśniał jego formę najbardziej ustrukturyzowaną, najbardziej zsystematyzowaną i najbardziej dopracowaną ideologicznie.

Niemniej jednak socjalizm arabski nie da się sprowadzić wyłącznie do tej postaci i tej formacji.

Należy wspomnieć również o Dżamahirijji Kaddafiego, Froncie Wyzwolenia Narodowego w Algierii, zwłaszcza pod prezydenturą Ahmeda Ben Belli, a także, w pewnej mierze, o niektórych frakcjach Socjalistycznej Partii Destour w Tunezji.

Tak jak i o arabskich ruchach socjalistycznych zarówno w Jemenie, jak i w Sudanie.

IDEE STĄD I ZNIKĄD: OD NAHDY DO LENINA

Mimo wszystko wpisują się one we wspólny względnie układ odniesienia historycznego, większość czerpie swe korzenie z Nahdy (Odrodzenia arabskiego), okresu schyłku XIX wieku naznaczonego intensywnym wrzeniem intelektualnym, językowym i kulturowym w świecie arabskim, w reakcji na wstrząs kolonizacji europejskiej.

Ta rewolucja kulturalna przejawia się zwłaszcza w stopniowej transformacji języka arabskiego w celu ułatwienia komunikacji, dziennikarstwa oraz produkcji naukowej i intelektualnej.

Prowadzi ona do wyłonienia się współczesnego arabskiego literackiego (al-fuṣḥā), który stopniowo narzuca się w skali świata arabskiego jako język odniesienia dla prasy, literatury i nauczania.

W przestrzeni skądinąd rozdrobnionej znaczną różnorodnością dialektalną (czasem wzajemnie niezrozumiałą), standaryzacja ta stanowi jeden z pierwszych fundamentów wspólnej świadomości kulturowej.

Tej modernizacji językowej towarzyszy także import i tłumaczenie europejskich pojęć filozoficznych i politycznych, takich jak sprawiedliwość społeczna, walka klas czy też konstytucjonalizm. Otwiera ona w ten sposób drogę nowym kluczom interpretacji świata społecznego i politycznego.

W tym kontekście wyłaniają się także różne wrażliwości socjalistyczne, propagowane przez wielkie czasopisma jak Al-Muqtataf, a także przez postacie intelektualne, jak Egipcjanin Salama Mussa, zwłaszcza za pośrednictwem jego dzieła al-Ishtirakiyyah (Socjalizm) opublikowanego w 1913 roku.

Wtargnięcie idei socjalistycznych do świata arabskiego przybiera nowy obrót począwszy od lat 20. XX wieku.

Związek Sowiecki, odtąd mocarstwo poszukujące wpływów międzynarodowych, wywiera rosnący wpływ na szereg arabskich postaci intelektualnych i politycznych.

Wpływ ten zapoczątkowuje zwłaszcza Manifest do mas ludu pracującego Rosji i Wschodu, współredagowany przez Lenina w 1917 roku, który przyczynia się do rozpowszechnienia pierwszego rewolucyjnego klucza interpretacyjnego w przestrzeniach skolonizowanych i peryferyjnych, i to nazajutrz po niedotrzymanej korespondencji Husajn–McMahon.

Trwa to dalej na początku lat 20., wraz z utworzeniem w Egipcie w 1921 roku pierwszej partii socjalistycznej, a następnie rozpowszechnieniem rok później dzieła Lenina Państwo a rewolucja. Przez całe lata 20. i 30. cyrkulacja ta nasila się dzięki przekładom pism Marksa, jak również wielkich tekstów założycielskich socjalizmu europejskiego.

Do tego dochodzi rola arabskiej elity wykształconej w Europie lub utrzymującej z nią kontakt, która w ramach walk antykolonialnych znajduje często w europejskich ruchach socjalistycznych sojuszników politycznych oraz zasoby teoretyczne do pomyślenia emancypacji.

Niemniej jednak to, co odróżnia socjalistów arabskich od pozostałych nurtów lewicowych, leży w ich ambiwalentnym, a wręcz krytycznym stosunku do dorobku marksizmu klasycznego.

DLACZEGO TO NIE BYŁ MARKSIZM?

Obserwuje się przede wszystkim odrzucenie materializmu historycznego, w tym względzie, w jakim, w przeciwieństwie do socjalizmu arabskiego (głęboko ukształtowanego przez matrycę nacjonalistyczną i doświadczenie kolonializmu), marksizm sytuuje się raczej w tradycji internacjonalistycznej.

Tak samo socjaliści arabscy odrzucają na ogół ateizm państwowy i całkowite odsunięcie zjawiska religijnego, preferując natomiast podejście bardziej elastyczne, oparte na wolności wyznania. Wielu z nich widzi w islamie sam wyraz geniuszu cywilizacji arabskiej.

W tej perspektywie kilku przywódców starało się legitymizować socjalizm arabski, powołując się na zgodność, a wręcz powinowactwo, między islamem a socjalizmem. Ta wykładnia widoczna jest zwłaszcza u postaci takich jak Naser i Burgiba, by wymienić tylko ich.

Po drugie, odrzucenie walki klas jest tutaj szczególnie wyraziste.

Tłumaczy się to faktem, że wielu przywódców arabskich uprzywilejowuje wykładnię konfliktu politycznego skupioną nie na opozycji między proletariatem a burżuazją, lecz na starciu między ludami skolonizowanymi a potęgami imperialnymi.

W tej optyce główna opozycja nie jest społeczna, lecz narodowa, mianowicie ta między ludem zjednoczonym i solidarnym a wrogiem kolonialnym.

Tę koncepcję odnajdujemy na przykład u Kaddafiego, który interpretuje dominację jednej klasy nad inną jako formę tyranii.

Wreszcie, socjaliści arabscy nie postrzegają własności prywatnej jako problemu samego w sobie. W przeciwieństwie do niektórych tradycji marksistowskich nie dążą koniecznie do jej zniesienia, lecz raczej do jej regulacji w służbie interesu zbiorowego i rozwoju narodowego.

W ostateczności, i jest to bez wątpienia element najbardziej rozstrzygający, nie dążą oni do tego samego celu.

Socjalizm arabski nie zmierza do ustanowienia komunizmu, jawi się przede wszystkim jako narzędzie w służbie rozwoju państw arabskich. Chodzi o instrument polityczny i ekonomiczny, bardziej niż o skostniałą doktrynę ideologiczną.

To zresztą z tego powodu wielu myślicieli i przywódców socjalizmu arabskiego nie wahało się z czasem oddalić od rygorystycznego socjalizmu interwencjonistycznego, by zbliżyć się do form socjalizmu rynkowego, a niekiedy nawet do socjalliberalizmu.

By uchwycić istotę socjalizmu arabskiego, nasze rozważania ograniczają się tutaj do fizjonomii Nasera i Baas.

NASER, PRAGMATYK PANARABIZMU

Pierwszy z nich przykuwa uwagę, mimo bowiem ludowego uwielbienia jako herold panarabizmu, Naser okazuje się w próbie faktów raczej pragmatykiem działania niż fanatycznym rewolucjonistą.

Jeśli jego pochodzenie zbliża go do kadr baasistowskich (owej wstępującej średniej burżuazji), to przepaść intelektualna go od nich oddziela.

Jego młodość nie była kołysana nacjonalizmem arabskim stricto sensu, lecz zaciekłym nacjonalizmem egipskim, karmionym ze źródeł Mustafy Kamela i Tawfika al-Hakima.

Do tego podłoża dołączają się wpływy eklektyczne, takie jak filozofia Oświecenia, kult wielkich przywódców historii, antykolonialne lektury Gandhiego, a także dogmaty socjalistyczne od surowości Marksa po śmiałość Lenina, aż po obrzeża trockizmu.

Dochodzi do tego wreszcie bardziej przytłumione piętno brytyjskiego reformizmu laburzystowskiego.

Trzeba ponadto przypomnieć bliskie stosunki, jakie Naser przez pewien czas utrzymywał z bractwem Braci Muzułmanów.

Najbardziej znamiennym faktem jest rok 1947, gdy przyszły raïs poszedł przypieczętować swe podporządkowanie przysięgą wierności przed najwyższym przewodnikiem Braci Muzułmanów, Hasanem al-Bannem.

Choć zbliżenie to dyktowane było ścisłymi koniecznościami strategii militarnej (bractwo dysponowało wówczas aktywnym aparatem paramilitarnym na Synaju), wydarzenie to pozostaje niemniej kapitalnym kamieniem milowym jego trajektorii politycznej.

To z tej wiązki spekulacji socjalistycznych, połączonej z atawizmem religijnym i nacjonalizmem podejrzliwym, narodziła się ta synteza, którą później nazwiemy naserowskim socjalizmem arabskim.

Do tej armatury dołącza się werdykt doświadczenia przeżytego.

Po pierwsze, kariera w armii, a szczególnie znieważenie pałacu królewskiego przez kohorty brytyjskie w 1942 roku, zakorzenia w nim wizję monarchii wycieńczonej, dotkniętej niegodnością i niezdolnej do udźwignięcia losów Egiptu.

Ten początkowy afront karmi w nim wrogość wobec tronu, doprowadzając do dojrzewania w nim dość rewolucyjnego temperamentu.

Niemniej jednak chrztem ognia jest wojna 1948 roku w Palestynie, która radykalnie zmienia jego wizję regionu.

Wyrywa Nasera z jego egiptocentrycznej wyspiarskości i otwiera przed nim horyzonty świata arabskiego.

Los ojczyzny jawi mu się odtąd jako nierozdzielny od losu jej sąsiadów, region narzuca się jego umysłowi jako organiczna całość.

Równolegle zakorzenia się w nim pewność, że katastrofa wojny 1948 roku nie wypływa z uchybień armii, lecz z prewarykacji i rozkładu reżimu.

Po powrocie z Palestyny, wzmocniony tymi pewnikami, Naser kładzie podwaliny Ruchu Wolnych Oficerów.

Ten konspiracyjny sojusz uknuje zamach stanu 23 lipca 1952 roku, epizod, który Naser nazywa rewolucją, kładąc kres monarchii i ustanawiając Republikę.

W pierwszej chwili najwyższa magistratura przypada generałowi Mohamedowi Naguibowi (służącemu jedynie za zastępcę lub parawan dla Nasera).

Naser ma świadomość, że Egipt, by przystać na ten wstrząs, wymaga postaci totemicznej, wypróbowanego bohatera wojennego, raczej niż junty anonimowych oficerów.

Wkrótce jednak nieodwracalne linie podziału dzielą obu mężów.

Naguib pragnie uczynić siebie reprezentantem tradycji demokratycznej i parlamentarnej, opierając się na swoich powiązaniach z Wafdem i bractwem Braci Muzułmanów.

Przeciwnie, Naser i Rada Dowództwa Rewolucji opowiadają się za autorytaryzmem zbawczym (sprawiedliwą dyktaturą), niezbędnym ich zdaniem do szybkiego przeprowadzenia reform rolnych i społecznych. Ta wizja prowadzi do utworzenia Zgromadzenia Wyzwolenia, ustanowionego jako partia jedyna.

W lutym 1954 roku Naser przekracza Rubikon i nakazuje uwięzienie Naguiba.

Śmiałość ta jest jednak przedwczesna, gdyż siły polityczne i masy mobilizują się ze szczególną pochopnością.

W samym sercu Rady Khalid Mohieddine zrywa szeregi i rozmieszcza swe pojazdy pancerne, by wyrwać starego generała z rąk jego dozorców, zażegnując in extremis widmo wojny domowej.

Niemniej jednak Naser korzysta z okazji, by stać się premierem, podczas gdy aparat państwowy natychmiast orkiestruje potężną kampanię oczerniania, malując Naguiba pod rysami starca tchórzliwego, podległego siłom reakcji.

To zamach w Mansurze w październiku 1954 roku, jakoby uknuty przez bractwo Braci Muzułmanów przeciwko osobie Nasera, przypieczętowuje los prezydenta. Oskarżony o konszachty z królobójcami, Naguib zostaje ostatecznie pozbawiony swoich funkcji i osadzony w areszcie domowym, pozostawiając wolne pole dla triumfu naserowskiego.

Odtąd Naser zapewnia sobie pełną kontrolę nad całością aparatu państwowego.

Konsoliduje budowę głębokiego państwa militarnego, w którym armia kolonizuje funkcje administracyjne i przyznaje sobie prawdziwą gospodarkę równoległą.

Czyniąc to, kuje on relację, którą odnajdziemy w niemal wszystkich arabskich reżimach socjalistycznych, mianowicie organiczny sojusz między aparatem wojskowym a klasami ludowymi.

Równolegle Naser szkicuje własną architekturę filozoficzną, wspierany przez Mohameda Heikala.

Teoretyzuje on położenie Egiptu u zbiegu trzech biegunów (afrykańskiego, islamskiego i arabskiego), postulując, że łono arabskie nabiera prymatu wysoce strategicznego.

Dla Nasera biegun ten stanowi sferę wpływów wybitnie podbijalną, ziemię ekspansji dla Egiptu, który śmiało stawia na zmierzch potęg kolonialnych i stara się przeciwstawić sojuszom prozachodnim wówczas dojrzewającym w Mezopotamii i Persji.

Jeśli konferencja w Bandungu w 1955 roku kładzie kamienie milowe niezaangażowania, absolutnym majstersztykiem pozostaje nacjonalizacja Sueza, gdyż początkowa porażka militarna metamorfozuje się w olśniewające zwycięstwo polityczne wobec potęg kolonialnych i Izraela.

Naser nie jest już tylko panem Egiptu, wznosi się w oczach ludów arabskich, wówczas urzeczonych, do rangi opatrznościowego „Raïsa”.

Pozostaje jednak, że ta ogromna postura, choć pozwala mu narzucić się jako geopolityczny mastodont w świecie arabskim i w Afryce, skazuje go zarazem na stanie się zakładnikiem mistyfikacji, którą sam wzniósł.

I tak w 1958 roku, gdy Syrię przesłania widmo komunistycznego zamachu stanu, syryjscy decydenci oraz polityczne sztaby (a w szczególności partia Baas) podają Naserowi na srebrnej tacy projekt natychmiastowej unii.

W obliczu tej oferty Raïs okazuje się jednak bardzo ostrożny, uważa bowiem, że taka architektura wymagałaby co najmniej całego pięciolecia dojrzewania instytucjonalnego i społecznego.

Niemniej jednak, naciskany gorączkowymi naleganiami syryjskich przywódców co do pilności postawienia tamy komunizmowi i świadomy, że najmniejsza odmowa zostałaby napiętnowana jako kataklizmiczna zdrada wobec ludów arabskich, Naser staje przyparty do tego skoku w nieznane.

Wznosi w ten sposób Zjednoczoną Republikę Arabską, opatrzoną Partią Unii Narodowej, nową partią jedyną, w łonie której godzi się na własne rozwiązanie partia Baas, której przywódcy spodziewali się szybkiego przejęcia kierownictwa nowego aparatu partyjnego.

Nie liczyli się jednak z determinacją Raïsa, Naser bez zwłoki ostracyzuje wszelką frakcję, która nie jest mu służalczo podporządkowana.

Wybory z lipca 1959 roku zarządzają w tym względzie, na łączną liczbę 9445 mandatów, marną cząstkę zaledwie 250 mandatów dla kandydatów Baas.

Równolegle początkowa euforia w Damaszku, gdzie Naser był aklamowany pod rysami nowego Saladyna, ustępuje miejsca cierpkiemu rozczarowaniu.

Wyobrażony model federalny zastąpiony zostaje jakobinizmem unitarnym, zacięcie scentralizowanym, Syria zostaje zdegradowana do rangi prowincji podległej władzy egipskiej.

Jej tkanka gospodarcza nie wytrzymuje dyrygizmu reform, a szczególnie zwrotu doktrynalnego z 1961 roku, naznaczonego nieproporcjonalnymi nacjonalizacjami, podczas gdy sztywnieje aparat represyjny reżimu.

28 września 1961 roku doświadczenie zostaje brutalnie przerwane, koalicja wojskowych syryjskich i organizacji politycznych (na czele z Baas) łamie eksperyment puczem i przywraca suwerenność Syrii.

Ta porażka pogrąża Nasera w rozpaczy, dostrzega w niej dotkliwą porażkę osobistą, lecz przede wszystkim widzi w niej szkodliwe dzieło infiltracji sił reakcyjnych.

Postanawia wówczas podjąć to, co nazwie „drugą rewolucją”.

Rozpoczyna się ona w 1962 roku od radykalnej przebudowy partii jedynej, przemianowanej na Arabską Unię Socjalistyczną.

Odtąd, rezygnując z prostej partii kadrowej, jaką charakteryzowała organizacja poprzednia, ta nowa maszyna polityczna aspiruje do bezpośredniego nadzoru nad masami.

Partia przyjmuje wówczas kontury wielkich partii masowych bloku komunistycznego, opartych na modelu awangardy.

Otwiera się tym samym era nieprzejednanego socjalizmu państwowego, dyktowanego przez fale masowych nacjonalizacji, czego konsekwencją jest, że już w 1965 roku władza publiczna obejmuje i kontroluje 85% produkcji przemysłowej.

Jednocześnie orkiestrowane są szerokie czystki przeciwko organizacjom uznawanym za przynależące do łuku reakcyjnego.

W chwili gdy frakcje naserowskie rozprzestrzeniają się przez świat arabski, Karta Narodowa z 1962 roku konsekruje nastanie „socjalizmu naukowego”. Tekst doktryny formalizuje zasadę jedności celu, co oznacza, że unifikacja polityczna nie jest już rozważana w sposób niezróżnicowany, lecz ogranicza się rygorystycznie wyłącznie do państw arabskich komunikujących się w tych samych zamiarach narodowych i socjalistycznych, wykluczając tym samym wszelką fuzję z reżimami monarchicznymi lub ruchami antynaserowskimi.

Wojna sześciodniowa wywołuje nową falę wstrząsu, niszczy brutalnie prestiż tak ciężko zdobyty przez Raïsa i przełamuje impet socjalizmu arabskiego.

Przygnieciony, Naser dochodzi do uroczystego ogłoszenia swojej rezygnacji, zanim dokonuje natychmiastowego zwrotu w obliczu zrywu i odmowy ludowych uniesień, masowo wylegających na ulice.

Poza tym epizodem klęska pogrąża całość reżimów arabskich w bolesnej fazie autokrytyki.

Sam Naser staje przyparty do okrutnej oczywistości, że porażka z 1948 roku nie może już być wygodnie przypisywana wyłącznie wadom rozpadającej się instytucji monarchicznej.

W pustce ideologicznej stworzonej przez ten odpływ nurty marksistowskie z jednej strony, a islamistyczne z drugiej, znajdują nieoczekiwaną przestrzeń do kiełkowania.

Jednocześnie w Palestynie stare starcie judeo-arabskie stopniowo zaciera się, by ustąpić miejsca konfliktowi izraelsko-palestyńskiemu, wraz zwłaszcza z wyłonieniem się OWP, znaczącym przejście od antagonizmu etnicznego do dwóch koncepcji odtąd zdecydowanie narodowych.

Odtąd sam Naser godzi się na ogołocenie swojej postawy z mesjanistycznego ciężaru i rewolucyjnego romantyzmu.

Przyjmując odtąd rysy realistycznego przywódcy państwowego, koncentruje swoje ambicje priorytetowo na samym łonie egipskim.

To pod tym pragmatycznym pryzmatem podpisuje się pod rezolucją 242 ONZ, zatwierdzając formułę kompromisu terytorialnego w zamian za pokój (nie wyrzekając się przy tym swojej wrogości wobec państwa hebrajskiego).

Podczas gdy egipski aparat wojskowy jest cierpliwie odbudowywany po katastrofie, Manifest z 1968 roku szkicuje odblokowanie systemu politycznego i kładzie podwaliny nowoczesnego państwa, opartego odtąd na nakazach nauki i autorytecie rozumu.

Po jego śmierci prezydentura przypada jego wiceprezydentowi, Anwarowi Sadatowi, który inauguruje to, co nazywa „rewolucją korygującą”.

Proces ten okazuje się metodycznym przedsięwzięciem denaseryzacji państwa egipskiego, zainaugurowanym przebudową instytucji i uwięzieniem baronów bliskich Naserowi.

Ogłoszony „prezydentem wierzącym”, Sadat orkiestruje zbliżenie z Braćmi Muzułmanami, dekretując amnestię i uwolnienie wielu ich bojowników.

Na płaszczyźnie doktrynalnej konsekruje wycofanie się ku egipskości kosztem panarabizmu i odrywa Egipt od orbity sowieckiej, by związać go z blokiem amerykańskim.

Ten geopolityczny zwrot towarzyszy od 1974 roku Infitah, polityce względnej liberalizacji gospodarki.

Wzmocniony kredytem politycznym zdobytym podczas wojny Jom Kipur, rozwija kampanię oczerniania pamięci Nasera, przypisując pysze jego mitu bezpośrednią odpowiedzialność za utratę Synaju.

Konsumując zerwanie, normalizuje stosunki z Izraelem i rozwiązuje w 1978 roku resztki partii socjalistycznej, by założyć Narodową Partię Demokratyczną.

Choć jego następcy później ponownie włączyli Nasera w łono pamięci zbiorowej, Raïs pozostawia ambiwalentną postiwę u Egipcjan, ujawniając przepaść między rzeczywistą złożonością męża stanu a obrazem zastygłym w historii współczesnej.

BAAS, OD IDEAŁU DO AUTOKRACJI

Co się tyczy drugiej matrycy socjalizmu arabskiego, mianowicie partii Baas, historia podlega odmiennej genezie.

O ile jej założyciele inspirują się, tak jak Naser, kulturalnym promieniowaniem arabskim i blaskami Nahdy, to szczególnie podczas doświadczenia ich lat nauki w Paryżu dokonuje się ich przebudzenie do ideologii panarabskiej.

Ten bezprecedensowy duet wyznaniowy, łączący prawosławnego chrześcijanina Michela Aflaka i sunnitę Salaha al-Din al-Bitara, znajduje w łonie Związku Studentów Arabskich na Sorbonie przestrzeń kosmopolitycznego rezonansu.

Codzienny kontakt z rówieśnikami z innych krajów arabskich wyrywa obu mężów z surowego partykularyzmu syryjskiego, by nawrócić ich na uniwersalizm arabskości.

W Paryżu nasiąkają oni kręgami wpływów marksistowskich, dając się jednocześnie uwieść mistyce romantyzmu niemieckiego i jego organicznej koncepcji narodu.

Niemniej jednak rok 1936 bije godzinę rozczarowań, zwycięstwo Frontu Ludowego we Francji oraz odmowa Léona Bluma ratyfikacji traktatu o niepodległości Syrii przeżywane są jako zdrada.

Ta schizma popycha Aflaka i Bitara do ostatecznego zerwania z lewicą europejską, którą odtąd postulują jako konsubstancjalnie imperialistyczną.

Niemniej jednak wyłonienie się Baas nie da się sprowadzić wyłącznie do zamiaru jego dwóch teoretyków, jest ono również konsekwencją fuzji wcześniej istniejących partii i lig panarabskich w Syrii i Iraku.

Tak jest w przypadku, za Eufratem, Partii Bratniej Narodowej (Hizb al-Ikha al-Watani), osi militarnego puczu z 1941 roku.

Michel Aflak udzieli swego błogosławieństwa tej dywersji, którą konceptualizuje w swoim własnym paradygmacie jako sprawiedliwe odzyskanie władzy przez lud iracki w obliczu nielegitymizmu dynastii haszymidzkiej, podporządkowanej interesom brytyjskim.

Zamach stanu z 1941 roku stanowi ponadto pierwotne źródło jednego z najbardziej uporczywych nieporozumień historiograficznych dotyczących socjalizmu arabskiego, tego, który nieprawnie utożsamia go z faszyzmem.

Prawdą jest, że pojawiwszy się w paroksyzmie drugiej wojny światowej, ten zamach służył w pewien sposób interesom strategicznym Osi.

Iracki rząd Obrony Narodowej nie zwlekał zresztą z przejęciem niektórych atrybutów faszyzujących w łonie swoich struktur państwowych i partyjnych, tolerując zarazem rozpowszechnianie manifestów totalitarnych, na czele z Mein Kampf.

Niemniej jednak analiza naukowa wymaga, by podkreślić z precyzją fundamentalnie utylitarny, a nie ideologiczny, charakter tego zbliżenia.

Daleko od autentycznej zbieżności, ten przejściowy sojusz podlegał zimnej logice Realpolitik, tej, która chce, by wróg mojego wroga był moim przyjacielem.

Chodziło, dla tych ruchów, o zinstrumentalizowanie poparcia Berlina i Rzymu wyłącznie w celu złamania kolonizacji.

Pozostaje, że to pomylenie żywi się również trajektorią pewnego Zakiego al-Arsuziego.

O ile prawdą jest, że ten ostatni działał w łonie Ligi Akcji Nacjonalistycznej (organizacji, której metody i estetyka czerpały obficie elementy z faszyzmów europejskich), to nie mniej kategorycznie odrzucił on zamach stanu w Iraku z 1941 roku.

Co więcej, Arsuzi absolutnie odrzucał dogmat rasy wyższej, pojmował arabskość jako wyzwoloną od wszelkiego determinizmu etnicznego. Arabem jest ten, kto włada językiem arabskim i komunikuje się głęboko z historią i duchem tej kultury.

Wznosząc, równolegle do prac Michela Aflaka i Bitara, swój własny ruch Zmartwychwstania (Baas), to nazajutrz po drugiej wojnie światowej, w 1947 roku, partia zostaje formalnie ufundowana przez fuzję tych konkurencyjnych sił.

Ostateczna symbioza dokonuje się natomiast w 1953 roku poprzez dołączenie do partii Baas Arabskiego Ruchu Socjalistycznego.

Ten organiczny sojusz tchnie kilka tysięcy wysoce aktywnych bojowników w łono młodej formacji.

To po zakończeniu tego drugiego kongresu organizacja konsekruje swoją mutację doktrynalną i oficjalnie przyjmuje tytuł Arabskiej Socjalistycznej Partii Baas.

Początkowe zakorzenienie Baas dokonuje się w Syrii, gdzie odnotowuje już w bojach wyborczych z 1954 roku honorowe poparcie.

Jak wspomniano wyżej, organizacja bierze czynny udział w zamachu stanu przeciwko kurateli naserowskiej, której odrzuca duszący centralizm i autokratyczną naturę.

Partia ostatecznie przejmuje stery państwa w marcu 1963 roku dzięki zamachowi stanu. Pierwszy gabinet, kierowany przez Salaha al-Din al-Bitara, konsekruje wówczas mutację socjologiczną, po raz pierwszy w historii kraju egzekutywa wywodzi się z gruntu niemal wyłącznie wiejskiego.

Choć Bitar próbuje otworzyć swoje szeregi na frakcje naserowskie, by zażegnać widmo kontrpuczu, okazuje się, że rzeczywisty epicentrum władzy opuścił łono władz cywilnych (Bitara i Aflaka).

Serce decyzyjne mieści się odtąd w łonie konspiracyjnego aparatu bezpieczeństwa, Tajnego Komitetu Wojskowego.

Ten ostatni metodycznie zinfiltrował armię pod impulsem Salaha Dżadida, Hafiza al-Asada i Muhammada Umrana.

Ten Komitet Wojskowy ostatecznie brutalnie eliminuje władzę cywilną w lutym 1966 roku, przejmując siłą kontrolę nad Komitetem Centralnym Baas.

Ten zamach stanu konsekruje nieodwracalną historyczną schizmę partii pomiędzy zmilitaryzowaną gałęzią syryjską, „neo-baasizmem”, a gałęzią iracką pozostałą schronieniem pierwotnej „starej gwardii”.

Ta schizma z 1966 roku ma jako natychmiastowy skutek polaryzację władzy w Damaszku, przeciwstawiającą radykalne skrzydło Salaha Dżadida pragmatycznej i wojskowej frakcji wcielanej przez Hafiza al-Asada.

Starcie kulminuje w listopadzie 1970 roku podczas „Ruchu naprawy” (Al-Haraka al-Tashihiyya), poprzez który Asad ostatecznie eliminuje swojego rywala i zapewnia sobie hegemoniczną kontrolę nad aparatem politycznym i siłami zbrojnymi.

Ta neo-baasistowska mutacja ściąga na siebie jednak gniew ojców założycieli Baas.

Bezsilni świadkowie wyparcia się ich ideału, pierwsi myśliciele ruchu piętnują reżim niemający już żadnego związku z modelem oryginalnym.

Krytykują oni ustanowienie prawdziwego stanu barbarii i wyłonienie się, pod osłoną socjalizmu, drapieżnej burżuazji państwowej.

Co poważniejsze, oskarżają władzę o zinstrumentalizowanie faz liberalizacji gospodarczej w celu umieszczenia bliskich na czele wielkich przedsiębiorstw prywatnych, i to w oparciu o logiki stricte plemienne i wyznaniowe, na antypodach nieugiętej świeckości oryginalnego Baas.

Dla starej gwardii panarabska mistyka przestała być horyzontem rządu syryjskiego, by stać się jedynie prostym instrumentem kontroli społecznej i wewnętrznej legitymizacji.

Zatroskany ugruntowaniem swojej szacowności, asadowski neo-baasizm zabiega jednak po wojnie sześciodniowej o normalizację stosunków z egipskim ojcem chrzestnym, Naserem, zanim instytucjonalizuje swoją hegemonię poprzez ufundowanie Postępowego Frontu Narodowego. Ta fasadowa koalicja integruje siły naserowskie i lewicę arabską, dokonując kooptacji wszelkiej opozycji.

Po stronie irackiego Baas, którego gałąź jest aktywna legalnie od 1952 roku, trajektoria okazuje się równie chaotyczna.

Jeśli partia popiera naserowski zamach stanu z 1963 roku, jej miesiąc miodowy z władzą jest krótkotrwały, szybko odsunięta, formacja staje się przedmiotem zaciekłej kampanii demonizacji.

Ten epizod zostaje wówczas zainscenizowany przez jej przeciwników jako prawdziwe wyzwolenie Iraku z „przestępczego i ateistycznego gangu baasistowskiego”, podczas gdy iracka Arabska Unia Socjalistyczna jest pośpiesznie wzniesiona, by promować alternatywę dla Baas.

Zemsta dokonuje się w lipcu 1968 roku. Dzięki nowemu zamachowi stanu Baas ostatecznie przejmuje dźwignie państwa.

Ahmad Hasan al-Bakr dochodzi do prezydentury, z Saddamem Husajnem jako wiceprezydentem. Ten ostatni od razu narzuca się jako szara eminencja reżimu, cierpliwie orkiestrując kontrolę struktur bezpieczeństwa, zanim dokona swojej całkowitej uzurpacji, oficjalnie przejmując prezydenturę w 1979 roku.

Zapewniwszy sobie niezachwiane poparcie ortodoksyjnych baasistów, zwłaszcza poprzez budowę hojnego państwa opiekuńczego finansowanego rentą naftową, wzmocnienie aparatu partyjnego oraz żywiołową instrumentalizację panarabskiej wyobraźni, Saddam Husajn kładzie jednocześnie kamienie milowe przerażającej maszyny autorytarnej.

W przeciwieństwie do syryjskiego reżimu Asada, władza Saddama utrzymuje prawdziwy ideologiczny przerost połączony z aparatem represji o nieznanym wyrafinowaniu.

Werniks reżimu pęka jednak pod ciężarem militarnych katastrof.

Nazajutrz po fiasku wojny z Iranem, a następnie wojny w Zatoce, reżim podejmuje liberalizację gospodarczą, by przetrwać sankcje.

Wyparcie się najczęściej zapamiętane następuje w 1993 roku wraz z uruchomieniem „Kampanii Wiary” (Al-Hamla al-Imaniyya).

Zerwanie skonsumowane z historyczną świeckością Baas, ta religijna reorientacja państwa sprzyja zadziwiającemu odzyskaniu prezydenta przez prasy powiązane z ruchami islamistycznymi.

Za kulisami uniwersalizm arabski znika definitywnie na rzecz polityki wycofania plemiennego i wyznaniowego, lojalność klanowa stając się niekiedy konieczna.

Ostatecznie oba doświadczenia baasistowskie, syryjskie i irackie, dramatycznie odwróciły się od swojego modelu teoretycznego.

Wybitnie emancypacyjne ideały socjalizmu arabskiego zatraciły się w konstrukcji wojskowych autokracji.

Niemniej jednak nie sposób zaprzeczyć, że Damaszek i Bagdad zachowały do końca powinowactwa z tą ideologią, używając jej na przemian jako potężnego wektora modernizacji społecznej oraz niekiedy jako mitologicznej oprawy swoich reżimów.

POZOSTAŁE WYLĘGARNIE: KADDAFI, BEN BELLA I PERYFERIE MODELU

Moglibyśmy zaiste długo wyliczać awatary różnych modeli socjalizmu arabskiego. Można by wspomnieć Kaddafiego, którego trajektoria rozwidliła się od początkowego naseryzmu w kierunku tego, co stało się kaddafizmem, który przeorientuje się ku panafrykanizmowi w obliczu konstatacji porażki panarabizmu i socjalizmu arabskiego.

Można by zarazem analizować socjalistyczne reformy Ben Belli w Algierii, czy też przypadek Jemenu Południowego, gdzie sprawujący władzę Front Wyzwolenia Narodowego przeszedł od arabskiego naseryzmu ku marksizmowi-leninizmowi związanemu z ZSRR.

Nie mniej godna uwagi jawi się Tunezja, gdzie destourowski socjalizm, choć przede wszystkim poświęcony afirmacji sprzężenia między partykularyzmem a nacjonalizmem tunezyjskim, pozostał niemniej teatrem ideologicznych starć między naserystami a baasistami.

Niemniej jednak bardziej pobudzające okazuje się zbadanie, czym stała się ta rodzina polityczna w naszych dniach i prześledzenie jej ewolucji nazajutrz po Arabskiej Wiośnie.

Te wstrząsy mogłyby teoretycznie tchnąć drugą szansę w te historyczne formacje, w obliczu klęski rządów nacjonalistycznych o tendencjach socjalliberalnych lub socjaldemokratycznych.

CO Z TEGO ZOSTAŁO: SOCJALIZM ARABSKI PO ARABSKIEJ WIOŚNIE

W Syrii przede wszystkim upadek reżimu Baszara al-Asada po długiej i wyniszczającej wojnie domowej przypieczętował unicestwienie reprezentacji socjalizmów arabskich, zmaterializowane przez zwykły zakaz partii Baas i jej formacji sprzymierzonych.

W Iraku, bezpośrednio po amerykańskiej inwazji z 2003 roku, proskrypcja partii Baas połączona z instytucjonalizacją sekciarstwa politycznego przyspieszyła wzlot sił wyznaniowych kosztem tradycyjnych podziałów ideologicznych, znacząc zniknięcie partii socjalistycznych arabskich ze sceny politycznej.

Wszędzie indziej większość tych ruchów uległa głębokiej niewidzialności.

W Libii ponowny rozmach kaddafistowskiego nurtu socjalizmu arabskiego zaznaczył się wprawdzie od 2020 roku, niesiony zamiarami kandydowania Saifa al-Islama Kaddafiego, niemniej jednak jego niedawne zniknięcie i nędza środków wojskowych, jakimi dysponował, szybko ogołociły tę próbę z wszelkiego poważnego zagrożenia w nieobecności wyborów.

To zaiste w Egipcie i Tunezji socjalizm arabski znalazł swoje najbardziej żyzne grunty po wiośnie, a to z dwóch kardynalnych powodów.

Z jednej strony państwa te nie były już rządzone przez zwolenników socjalizmu arabskiego w przededniu odpowiednich rewolucji, z drugiej strony ruchy te cieszyły się tam historycznym i osadowym rozwojem na długo przed powstaniami.

W Egipcie to zakorzenienie żywiło się bezpośrednio z potężnego dziedzictwa pamięciowego naserowskiego, w Tunezji opierało się na łącznej witalności ruchu studenckiego, aparatu związkowego oraz na dziedzictwie destourowskiej partii socjalistycznej.

W Egipcie najpierw, jeśli naseryści zgadzają się figurować na liście Demokratycznego Sojuszu dla Egiptu prowadzonego przez Braci Muzułmanów (na podstawie wyrachowania wyborczego i by zażegnać widmo kontrrewolucji), trzeba stwierdzić, że szybko się rozczarowują.

Nazajutrz po wyborach parlamentarnych bractwo całkowicie marginalizuje naserystów, którzy ważą wówczas zaledwie sześć mandatów, a wręcz siedem, jeśli doliczyć ortodoksyjnych naserystów, którzy opuścili koalicję przed głosowaniem w obliczu hegemonii islamistów.

Bracia Muzułmanie przejmują wówczas całość przewodnictw komisji parlamentarnych i zapewniają sobie wyłączną kontrolę nad redagowaniem nowej Konstytucji.

Niemniej jednak podczas wyborów prezydenckich z maja 2012 roku naserystom udaje się narzucić kandydata pierwszego planu wobec Mohameda Mursiego, pod sztandarem Hamdina Sabahiego, zbierają oni 20,7% głosów, tracąc drugą turę zaledwie o trzy punkty wobec kandydata namaszczonego przez juntę wojskową.

Naseryści, którzy do tej pory odłożyli swoje rozbieżności ideologiczne wobec pozostałości reżimu Mubaraka, by zachować jedność rewolucyjnego skrzydła, niepokoją się odtąd „bractwo-izacją” aparatu państwowego.

Mają coraz większą trudność z legitymizacją rewolucji, która zdaje się skłaniać ku rewolucji islamskiej.

Cios łaski następuje 22 listopada 2012 roku wraz z jednostronnym ogłoszeniem przez Mursiego Deklaracji konstytucyjnej.

Tym dekretem zerwania prezydent przywłaszcza sobie niemal absolutne uprawnienia, przyznając sobie całkowity immunitet wobec wszelkiego odwołania sądowego i opancerzając Zgromadzenie Konstytucyjne przeciwko wszelkiej próbie rozwiązania.

Dla naserystów, podobnie jak dla większej części świeckich sił politycznych, maska wówczas opada.

Projekt Braci Muzułmanów ukazuje się odtąd w pełnym świetle, dążący do ustanowienia republiki islamskiej. W reakcji ponad trzydzieści partii łączy się w łonie egipskiego Frontu Ocalenia Narodowego, który w 2013 roku udzieli swojego poparcia ruchowi Tamarod oraz zamachowi stanu z 3 lipca 2013 roku przeprowadzonemu przez generała Abd al-Fattaha as-Sisiego.

Generał as-Sisi potrafi zresztą po mistrzowsku zinstrumentalizować wyobrażenia wszystkich, a w szczególności naserystów, którzy początkowo dostrzegają w nim wcielenie nowego Nasera.

Sieci naserowskie reaktywują wówczas ikonografię ery Raïsa na jego korzyść, by przeciwdziałać wpływowi bractwa, w tym pryzmacie 3 lipca 2013 roku jest konceptualizowany jako ludowa rewolucja chroniona przez armię, w doskonałej rezonansie z historycznym precedensem z 1952 roku. As-Sisi nie ograniczy się w eksploatowaniu tej paraleli, zapożyczając retorykę suwerennościową o zdecydowanie społecznych akcentach.

Niemniej jednak rozczarowanie jest szybkie, wielu zdaje sobie sprawę, że jeśli nowy pan Kairu przywłaszcza sobie estetyczne kontury naseryzmu, w żaden sposób nie wyznaje socjalizmu arabskiego i się od niego odcina.

Odtąd nurt się łamie.

Część decyduje się poprzeć nowego prezydenta Republiki w imię egzystencjalnej walki przeciwko Braciom Muzułmanom, podczas gdy druga przechodzi do opozycji.

Postacią dziobową tego oporu, kandydat z 2012 roku, Hamdin Sabahi, ponownie stawia się przeciwko as-Sisiemu w 2014 roku, twierdząc, że naseryzm nie da się sprowadzić do noszenia munduru wojskowego, zbierze on jedynie marginalny wynik 3% głosów. W tej samej linii należy odnotować wyłonienie się deputowanego Ahmeda Tantawiego, który między 2015 a 2020 rokiem sam wcielał opozycję naserowską w Parlamencie, zanim został ostatecznie usunięty z życia politycznego podczas sekwencji wyborczej z 2024 roku.

W Tunezji sytuacja okazuje się zauważalnie odmienna.

W pierwszym momencie Socjalistyczna Partia Destour systematycznie hamowała wyłanianie się arabskich ruchów socjalistycznych, uniemożliwiając im nabycie prawdziwego aparatu politycznego.

Nie mogąc dłużej trwale powstrzymywać tych ideologicznych nacisków, reżim sprzyjał następnie tworzeniu partii satelickich, by tam zamknąć ideologie baasistowskie, socjalistyczne i naserowskie, które starał się kontrolować.

Chodzi w szczególności o Partię Jedności Ludowej (PUP) oraz o Demokratyczną Unię Unionistyczną (UDU), które brały udział w grze wyborczej w erze Ben Alego, niemniej jednak te dwie formacje nie zdołały zdobyć żadnego mandatu po rewolucji.

Przeciwnie, to ruchy konspiracyjne, ustrukturyzowane głównie w łonie potężnej Tunezyjskiej Generalnej Unii Pracy (UGTT), hegemonicznej siły związkowej kraju, oraz w środowisku studenckim, przyjęły legalne i partyjne formy nazajutrz po rewolucji.

Odtąd można zidentyfikować co najmniej trzy wrażliwości tunezyjskiego socjalizmu arabskiego. Pierwsza, o matrycy specyficznie naserowskiej, wcielana jest nazajutrz po rewolucji przez partię Echaab (Ruch Ludu). Ta formacja ukonstytuowała się w następstwie Ruchu Unionistów Naserowskich, sama wywodząca się z Partii Arabskiego Zgromadzenia Narodowego bliskiej Kaddafiemu w 1981 roku.

W ciągu swoich pierwszych lat istnienia partia łączy się z konstelacją frakcji naserowskich, by wzmocnić swoje wyborcze zakorzenienie, historycznie ulokowane na południu Tunezji.

Drugim wyrazem socjalizmu arabskiego w Tunezji ma charakter baasistowski.

Jego geneza wpisuje się często w samym sercu początkowych struktur Socjalistycznej Partii Destour, zanim jego zwolennicy nie wybrali drogi konspiracji, by uaktywnić Generalną Unię Studentów Tunezyjskich, łącząc się przez pewien czas z obrzeżami lewicowego ruchu Perspektywy.

Po rewolucyjnym trzęsieniu ziemi ta wrażliwość koncentrowała się wokół dwóch głównych formacji, obu zakotwiczonych w ortodoksji frakcji irackiej.

Wyróżnia się w pierwszej kolejności Ruch Baas, pod impulsem Othmana Belhadża Amora, do którego dołącza się Demokratyczna Arabska Partia Awangardy, ta ostatnia, mimo wyraźnego powinowactwa z linią Saddama Husajna, potrafiła jednak okazać względną otwartość wobec władzy syryjskiej.

Niemniej jednak, i w przeciwieństwie do ludowego zapału, który nadal nosił nurty naserowskie, te struktury baasistowskie pozostały zamknięte na obrzeżach tunezyjskiej sceny politycznej.

Trzecia odmiana tunezyjskiego socjalizmu arabskiego okazuje się prawdę mówiąc bardziej dyskusyjna, łącząc się wokół marksizmu-leninizmu, który wciela Zjednoczona Partia Demokratycznych Patriotów, bardziej znana pod akronimem Watad lub Moupad.

Jeśli przesłanki tego artykułu zmierzały do wykluczenia dogmatu marksistowsko-leninowskiego z łona socjalizmu arabskiego stricto sensu, trajektoria Watadu pozostaje niemniej szczególnie pouczająca.

O ile prawdą jest, że przeważająca część jej ideologii wywodzi się z teorii egzogenicznych, partia rozwija tak zaciekły panarabski wigor i tak podejrzliwe przywiązanie do doktryn suwerennościowych, że trudno jej nie odbijać w zwierciadle socjalistycznego arabizmu.

Ta synteza doktrynalna jest niesiona przez postacie takie jak Chokri Belaïd, którego świadomość polityczna została ukształtowana podczas jego studiów prawniczych w łonie baasistowskiego Iraku.

Silnie dotknięte werdyktem urn podczas wyborów konstytucyjnych z 2011 roku, gdzie skromna porcja przyznana siłom naserowskim i Watadowi (sprowadzająca się odpowiednio do dwóch i jednego jedynego mandatu) potwierdzała ich marginalizację, te różne nurty zrozumiały konieczność przezwyciężenia swoich historycznych atomizacji.

To w tej optyce u schyłku roku 2012 narodził się Front Ludowy mający na celu federowanie sił lewicowych.

Ta koalicyjna architektura dokonała wyczynu zlepienia substratu ideologicznego a priori heteroklitycznego, łącząc naserystów, baasistów i marksistów-leninistów, dołączając zarazem Tunezyjską Komunistyczną Partię Robotniczą, formację ekologistyczną oraz kilka komponentów obediencji socjaldemokratycznej lub socjalizmu demokratycznego.

Pod batutą Chokriego Belaïda, ustanowionego przewodnikiem tego zgromadzenia, koalicja szybko zaznaczyła się jako najbardziej donośny biegun kontestacji tranzycji, z frontalną, teatralizowaną i nieugiętą wrogością wobec Ennahdy.

Zabójstwo Chokriego Belaïda, dokonane 6 lutego 2013 roku, było katalizatorem kryzysu legitymizacji dla reżimu przejściowego, wywołując natychmiastowo gigantyczne mobilizacje ludowe na całym terytorium narodowym.

W tej konfiguracji UGTT wstawił się jako prawdziwa kontrwładza bliska socjalistom arabskim, zdolna eskortować gniew mas i przyprzeć rząd do natychmiastowej dymisji.

Niemniej jednak wymiana egzekutywy następuje na nowy gabinet, równie podporządkowany dyrekcji Ennahdy.

Sam Front Ludowy znalazł się rzucony w nowy kryzys orientacji, wezwany do wymyślenia sobie na nowo przywództwa w chwili dokładnej, gdy świecka formacja Nidaa Tounes zabiegała już o zinstrumentalizowanie na swój wyłączny rachunek antyislamistycznego resentymentu klas średnich.

W tym kontekście, w obliczu utrzymujących się wahań kierownictwa Echaabu co do ostatecznej integracji z Frontem Ludowym, jego sekretarz generalny, Mohamed Brahmi, decyduje się dokonać secesji w 2013 roku, by dać początek Nurtowi Ludowemu.

Tunezyjscy socjaliści arabscy zaznali jednak nowej tragedii, gdy Brahmi z kolei padł ofiarą terroryzmu islamistycznego zaledwie osiemnaście dni po swojej dysydencji, uwalniając nową falę ruchów społecznych o wielkim rozmachu, których nadzór polityczny i kanalizację po raz kolejny historycznie wziął na siebie UGTT.

To ostatecznie pod sztandarem Hammy Hammamiego, lidera Tunezyjskiej Komunistycznej Partii Robotniczej, Front Ludowy zdecydował się zaangażować w wyścig prezydencki.

Choć jego wynik 7,82% ujawniał granice socjalizmu arabskiego zwłaszcza w kontekście dwupartyjnym, koalicji udało się zdobyć piętnaście mandatów w Parlamencie (kapitał, który wirtualnie wzrastał do osiemnastu mandatów, jeśli dodać trzech deputowanych Echaabu, ten ostatni dokonał wyboru zachowania swojej autonomii poza sojuszem).

Afirmując się tym samym jako główna siła opozycji wobec koalicji rządowej zawartej między Nidaa Tounes a Ennahdą.

Ta postawa potknęła się jednak na próbie reprezentatywności i na niezdolności do ustabilizowania jasnego przesłania w przestrzeni publicznej.

Podminowana przez wewnętrzne rozdźwięki dotyczące spraw społecznych, jak również przez nasilone rywalizacje przywódcze, koalicja zatonęła w schizmie przeciwstawiającej zwolenników Hammamiego wiernym Mongiego Rahouiego, wywodzącego się z Watadu.

Werdykt urn ukarał okrutnie tę niezgodę, redukując reprezentację Frontu Ludowego do skromnej cząstki jednego jedynego mandatu (mandatu Mongiego Rahouiego), podczas gdy Echaab, kapitalizując na swoim suwerennościowym zakorzenieniu, dokonał niezwykłego przełomu, zdobywając piętnaście mandatów.

Wzmocniony tą nową legitymizacją, ruch wejdzie, mimo odmowy Ennahdy, do efemerycznego rządu rodzaju większości prezydenckiej kierowanego przez Elyesa Fakhfakha, rozwijając tam próby społecznego ukierunkowania polityk publicznych, zanim ten gabinet nie został zmuszony do dymisji pod groźbą votum nieufności wystawionego przez większość parlamentarną.

Ten kryzys skuteczności tunezyjskiej tranzycji znalazł swój epilog 25 lipca 2021 roku, gdy prezydent Kaïs Saïed ogłosił stan wyjątkowy i zawiesił parlament.

Szeroka większość nurtów socjalizmu arabskiego, na czele z Echaabem, Nurtem Ludowym i resztkami Watadu, wybrała udzielenie swojego błogosławieństwa tym wyjątkowym środkom.

Ta decyzja zakorzenia się przede wszystkim w odrzuceniu poprewolucyjnego porządku instytucjonalnego przez społeczeństwo tunezyjskie, w szkodliwej konfiguracji, w łonie której nurty socjalizmu arabskiego zostały zepchnięte na peryferie władzy i wystawione na ostrą polityczną przemoc, której odpowiedzialność została bezpośrednio przypisana kierownictwu Ennahdy.

Po drugie, osoba prezydenta republiki odróżnia się fundamentalnie od pamięciowej i czysto estetycznej instrumentalizacji manifestowanej przez as-Sisiego.

Prezydent tunezyjski daje świadectwo bardziej organicznego przylgnięcia do kilku punktów referencyjnych socjalizmu arabskiego, czy to chodzi o jego koncepcję interwencjonistycznej i regulacyjnej roli państwa w gospodarce, czy o jego unitarną wizję narodu arabskiego.

Ta tendencja okazała się w pełnym świetle podczas jego oficjalnej wizyty w Egipcie w 2021 roku, podczas hołdu w mauzoleum Gamala Abdela Nasera, ogłosił trwałość i aktualność horyzontu naserowskiego dla marszu Tunezji.

Niemniej jednak dyskurs ten, choć przesiąknięty zdecydowanie rewolucyjną wyobraźnią, wymyka się wszelkiej wyłącznej przynależności, rozwija się pod rysami szerszego synkretyzmu, który poszerza swoje odniesienia, hybrydyzując dziedzictwo arabizmu społecznego z innymi tradycjami intelektualnymi i prawnymi.

W tej perspektywie formacje socjalizmu arabskiego prawdopodobnie przewidywały, że tak rozpoczęta refundacja obróci się na korzyść ich własnej rodziny politycznej.

Choć tekst nowej Konstytucji wzbudził zastrzeżenia w ich szeregach, ruch Echaab i Nurt Ludowy zdecydowali się jednoznacznie wezwać do głosowania na rzecz projektu podczas referendalnego skrutynium.

To wprowadzenie do nowego porządku skonkretyzowało się ich aktywnym udziałem w wyborach parlamentarnych z 2022–2023.

Mimo trybu głosowania jednomandatowego, który odtąd zabraniał etykiet partyjnych, te siły zdołały zachować swoją wagę parlamentarną (w przeciwieństwie do innych sił politycznych), uzyskując około piętnastu mandatów.

Zebrały się w łonie ARP pod sztandarem bloku Suwerennej Ligi Narodowej, jednocząc deputowanych wywodzących się z nurtów Echaabu i Watadu.

Niemniej jednak trwałość tego bloku szybko zderzyła się z próbą faktów.

Choć Watad formalnie utrzymał swoją lojalność wobec procesu, wewnętrzne napięcia wywołały nieodwracalną schizmę, fragmentującą ruch na dwie odrębne formacje noszące tę samą nazwę, jedną zdecydowanie lojalistyczną i drugą (relatywnie) zakotwiczoną w opozycji.

Równolegle ruch Echaab manifestował postępujące rozczarowanie wobec orientacji władzy.

Zerwanie zarysowało się podczas wyborów prezydenckich z 2024 roku, gdzie kandydatura jego sekretarza generalnego zebrała zaledwie skromną cząstkę 1,97% głosów.

Te napięcia nasiliły się w ciągu 2025 roku, zaostrzone napięciami między rządem a UGTT.

Ten konflikt postawił socjalistów arabskich w niewygodnej postawie, czyniąc arbitraż bolesnym między wiernością centrali związkowej a poparciem dla głowy państwa.

Z okazji niedawnych debat wokół ustawy budżetowej na rok 2026, zakorzenienie Echaabu w opozycji jawi się odtąd jako faktyczne, partia wręcz przejmuje rejestr opozycji w wielu przypadkach.

Partia zachowuje jednak wyważony i dyplomatyczny ton, odmawiając przyłączenia się do ulicznych mobilizacji orkiestrowanych przez opozycje, by uprzywilejować raczej strategię opozycji instytucjonalnej.

Trajektorie egipska i tunezyjska pokazują tym samym dwie odrębne modalności przetrwania socjalizmu arabskiego nazajutrz po Arabskiej Wiośnie.

TRWAŁOŚCI I OGRANICZENIA IDEOLOGII

Socjalizm arabski narzucił się zatem, od naserowskiego Egiptu po baasistowski Irak, jako jedna z najbardziej ustrukturyzowanych prób świata arabskiego wytworzenia własnej doktryny emancypacji narodowej.

Ani marksizm ortodoksyjny, ani liberalizm z importu, stanowił oryginalną syntezę, głęboko naznaczoną doświadczeniem kolonialnym, prymatem jedności arabskiej i państwowym woluntaryzmem.

Nazajutrz po Arabskiej Wiośnie formacje dziedziczące tę tradycję pozostają obecne, choć zmarginalizowane, w Egipcie i Tunezji, podczas gdy w Syrii i Iraku proskrypcja Baas materialnie zamknęła instytucjonalny rozdział tej historii.

Udostępnij

Dla Instagrama: skopiuj link i wklej go w relacji lub wiadomości prywatnej.

Do późniejszego przeczytania

Kontynuuj z

Komentarze

Brak komentarzy. Otwórz rozmowę.

Zaloguj się, aby komentować. Zaloguj się